Wolfeslive - Stań się prawdziwym wilkiem. Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
~ krótki zapis równie krótkiego życia
Autor Wiadomość
Seth
Wilk podporządkowany
Wujek Parch



Partner: Biała... puchata... cudowna ;3 !
HP: 100
Wygląd: biały, puchaty, zółtozęby...
Charakter: Seth jest wilkiem "nieco" roztrzepanym x]
Znaki Szczególne: jeszcze się nie dorobiłem ^^' (i nie dorobisz)
Umiejętności: wyć, szczekać, warczeć, pyskować, opluwać innym pyski i bardzo szybko biegać...
Choroby: zdrowy
Wysłany: 2010-10-17, 11:04   
   Tytuły: Pisarz, Metal xDDD


Leara napisał/a:
Ale nie zgodzę się z tym, że większość patrzy na zarobek.

Zatem nie większość, ale zdecydowanie nie mniejszość, niestety.
Z hodowli psów można się nieźle utrzymywać i to niekoniecznie lecąc po kosztach. Zależy jeszcze z jakich ras, jednakże w niektórych przypadkach jest kwestia tego, że inwestuje się w psa na początku a później tylko liczy kasę :)
Niestety, taką mamy rzeczywistość.
Leara napisał/a:
to nie znaczy że rasowce są zaraz głupsze, bo są rasowe.

Tego nikt nie powiedział a taką opinię swoim psom i do przypięcia takiej łatki przyczyniają się właściciele zwierzaków. Skądś się to brać musi a widząc niektóre psiaki w naszym mieście chociażby chyba nawet wiem skąd ._.
Leara napisał/a:
To jest kolejny kundel, którego równie dobrze można wziąć ze schroniska i jednocześnie go uratować.

Chyba wolałabym mimo wszystko wziąc kundelka zaszczepionego, młodego z przypadkowego skojarzenia niż chore zwierzę z problemami ze schroniska. Tu nawet nie chodzi o jakiś brak emaptii, ale jakoś szczerze wątpię, patrząc przynajmniej na niektórych podopiecznych, żebym dała radę z psem mającym tyle problemów behawioralnych zaczynając już na wstępie od złej socjalizacji i agresji na tle przeróżnym do innych psów lub ludzi.
Podziwiam ludzi, którzy biorą psiaki ze schroniska, ale rozumiem, że dla wielu ludzi jest to coś, co ich przerasta :)
Z hodowlą zresztą też różnie bywa. Moim zdanie r=r za bardzo "spędza" ludzi do hodowli psów rasowych. Za mało się mówi o dobrym, przemyślanym wyborze hodowli, o hodowcach nieuczciwych, sprzedających kundle z papierami, nosicieli chorób, zwierzęta niezrównoważone po równie niezrównoważonych rodzicach..
No i warto też wspomnieć, że w schroniskach są nie tylko kundle a nie tylko psy nierasowe odbierają zwierzakom ze schroniska dom.
Naazir napisał/a:
Znowuż kundel znajomego padł po kilku miesiącach, bo miał wadę wrodzoną.

Tak jak już pisałam - wszędzie zdarzają się wyjątki.
Naazir napisał/a:

Poziom hodowlanki w Polsce jest - ośmielę się stwierdzić - tragiczny. Rączka rączkę myje, fałsz i dwulicowość. Nie wszędzie - nie uogólniam - ale w dużym stopniu. Gdyby do konstytucji wprowadzono kilka precyzyjnych praw - sądzę, że byłoby lepiej. W bodajże Szwecji mają niesamowicie restrykcyjne prawa, nie wiele ludzi może sobie pozwolić na hodowlankę, a co za tym idzie - nie mają takiego problemu z kundlami, przepełnionymi schroniskami etc. A co u nas się dzieje? WIELKI BAJZEL!

I właśnie o to mi mniej więcej chodzi.
Może samo ustanowienie nowych praw nie dałoby zbyt wiele - trzeba je jeszcze egzekwować. Nasze prawo też daje jakieś tam pole do popisu, ale co z tego, skoro nie wszyscy je egzekwują ._. Przypominam "mój" przypadek z psem na polu, na krótkim łańcuchu, w nieocieplonej budzie, kiedy dzień w dzień trzeskały pioruny. Przyszedł dzielnicowy, zobaczył, stwierdził, że pies ma jedzenie, picie, więc jest ok =/
To nie jest fair, to co się dzieje dookoła, znieczulica wobec zwierząt jest przerażająca. Tymbardziej podziwiam fundacje i osoby prywatne, które wobec tego mimo wszystko potrafią coś robić, jakoś działać.
_________________
Złap mnie ! xD
"We had fire in our eyes
In the beginning I
Never felt so alive
In the beginning you"

# Imię: Seth
# Wiek: Po 10-ciu miesiącach przestałem liczyć ^^'
# Wataha: Gdzie mój zadek tam mój dom ! ^^ { Ognia }
##¤ Ranga: Nie liczy się pozycja, liczy się jakość ! ^^'
#
Takie jest realne życie...


# Lubię: Deszcz i błoto ! Ludzi, są tacy zabawni ! ^^'
# Nie Lubię: Różu i 'słodyczy', "RoOsHoWyCh MrOoHoOw", tajemniczych, latających, futrzanych "stokrotek" mających w zwyczaju wbijać się w zadek. Dziwnym trafem, gdy takowe widzę to aż mdleję z wrażenia...
# Wrogowie: "nie wku*wiaj mnie, bo zgłoszę Twój profil na naszej-klasie jako fikcyjny" XDDD
# Przyjaciele: To Ci co ich wszędzie pełno, a jak trzeba to żadnego ? XD
# Podoba mi się: długie nogi, smukła szyja, rzęsy i ach... te oczy. *plask* Żyrafa to nie twój gatunek ! XD
# Zakochałem się: w kimś i od tej pory serce mi się złamało z głośnym *trzask*
# Partnerka: przepraszam, możemy to ocenzurować ? Ma ktoś ten czarny paseczek ? XD :mrgreen:
# Rodzinka:
¤ Mamuśka Agresja, Tatko Avalanche
¤ Cała kupa rodzeństwa - Nivis, Perła, Nucana, Goplana, Cera, Cappucino, Dream, Nathaira
¤ Starszy brat Khota <3 XD
¤ siostra Krea xD
# Kariera:
¤ Wataha Księżyca: Szczenię
¤ Samotnik: --
¤ Wataha Ognia: Młoda Krew; Wojownik; Przywódca Wojowników; Samiec Betha; Wojownik.

Ekwipunek: - XD



Kocham Cię Gość ^^' Wiem, ze mną od dziecka było coś nie tak i teraz się objawia xD!
 
     
Corleone 
Zwiadowca
Zwykły ćpun.



HP: 100
Wygląd: wysoki na łapach, bardzo chudy wilk o jasnoszarym futrze. Jest wymizerniały, jego oczy są zapadnięte i podkrążone, o obłąkanym spojrzeniu, futro zaś brudne, pozlepiane i poważnie zaniedbane. Na łapach i piersi widać blizny, zarówno świeże jak i stare, ślady konwulsji i napadów furii. Corleone jest silnie uzależniony i doskonale to widać.
Charakter: milczący. Jest cichy, choć niespokojny i nerwowy. Zwykle boi się innych wilków, kiepsko walczy i zawsze obrywa najbardziej w starciu. Spotyka się zwykle z potępieniem, niechęcią, a wręcz nienawiścią. Zamknięty w sobie, całe życie poświęca dla nałogu. Ogniste Ziele jest dla niego najcenniejsze na świecie, i dla niego jest w stanie zdobyć się na heroiczne czyny. Zazwyczaj ukrywa się przed innymi, ćpa w samotności, a przyjaźni się tylko z chorymi wymysłami swego zaćpanego umysłu.
Znaki Szczególne: jest ćpunem - uzależniony od Ognistego Ziela i pomniejszych używek.
Choroby: uzależnienie.
Wysłany: 2010-10-17, 11:41   

Cytat:
Chyba wolałabym mimo wszystko wziąc kundelka zaszczepionego, młodego z przypadkowego skojarzenia niż chore zwierzę z problemami ze schroniska.

W schronisku nie ma chorych zwierząt! Tam jest weterynarz, który dba o wszystko, szczepi, odrobacza. Żaden pies tam nie jest chory, chyba że taki tam trafił, ale wtedy jest leczony. Wiem bo byłam wolontariuszką w naszym szczecińskim schronisku (a ono nie jest wcale jednym z tych lepszych, wręcz przeciwnie).
Pomijam fakt że właśnie psy z takich "pseudo" skojarzeń są bardzo często chore, rodzice nie są badani, nie są szczepieni, szczenięta często żyją w brudnych kojcach lub klatkach. Miły pan z pieskami na giełdzie to tak naprawdę cwaniak, nigdy nie wiesz czy nie trzyma swoich psów w klatkach w piwnicy lub uwiązanych w stodole.

Cytat:
Z hodowlą zresztą też różnie bywa. Moim zdanie r=r za bardzo "spędza" ludzi do hodowli psów rasowych.

No i bardzo dobrze! O wiele lepiej, żeby ludzie brali psy z tamtąd niż z miejsc, które opisałam wyżej, nie?
Mówię ci, "złe" hodowle psów z papierami są naprawdę rzadkością. Sama kręcę się w świecie psich hodowli ponad dwa lata. O wiele lepiej wziąć psa z choćby najgorszej hodowli, niż z pseudo - bo jeśli okaże się chory, możesz zaskarżyć hodowcę do sądu, że sprzedał ci "towar z wadami"; gdy kupujesz psa z rodowodem spisujesz z hodowcą umowę kupna-sprzedaży, na podstawie której możesz później żądać odszkodowania.

Natomiast owszem są ludzie, którzy po trzech ocenach bardzo dobrych (często robionych kuupe czasu) już rozmnażają. Ale pamiętaj że na tych stronach o r=r jest też taki artykuł - "cechy dobrego hodowcy". Tam pisze, że dobry hodowca potrafi wiele opowiedzieć o rasie, o jej przeznaczeniu, zawsze pokazuje badania, rodowody, kopie championatów etc. Ludzie będą tego oczekiwać, a tacy "niedzielni hodowcy" co najwyżej bąkną, że jakiś tam przodek szczeniaków był "czwartym zwycięzcą świata" itd.

Cytat:
Z hodowli psów można się nieźle utrzymywać i to niekoniecznie lecąc po kosztach. Zależy jeszcze z jakich ras, jednakże w niektórych przypadkach jest kwestia tego, że inwestuje się w psa na początku a później tylko liczy kasę :)

Uwierz mi - to tylko tak się wydaje. Naprawdę znam się na tym. Zarabiać możesz jedynie wtedy, gdy masz reproduktora, który jest świetny i dużo kryje. Za jedno krycie dostajesz równowartość szczenięcia w pieniądzach (dobry pies to nawet 5-7 tys.), a i tak zysk zwraca się dopiero po kilku latach, a dochód z tego - raczej niewiele znaczący.
_________________


    I'm looking straight in the mirror of truth,
    I am not immortal, I've lost my youth,
    Maybe I see the hell...
    Maybe the paradise...
    But one thing I surely know, that my spirit will be rised.

    Angel, I want to be with you, so tell me what can I do,
    Angel, I want to be with you, so tell me what can I do.

    My soul starts to burst, I'm going insane,
    More than dead, I feel the blood in my veins,
    I know I'm gonna die, astral light is all I see,
    I'm still looking in the mirror, the Angel is me.

    Angel only you can see, you are the one, you set me free,
    Angel only you can see, you are the one, you set me free.

    I see the sadness in your eyes,
    My whole life was a disguise,
    At the funeral you won't be there,
    I will follow you everywhere.

    Angel only you can see, you are the one, you set me free,
    Angel only you can see, you are the one, you set me free...
 
     
Nadira 
Weteran
~ szarańcza



HP: nieśmiertelna.
Wygląd: patrząc na nią, w ułamku sekundy poczujesz na sobie wzrok dwojga stalowo-niebieskich oczu, które doszczętnie przewiercają twoją duszę.
Charakter: kotłujące się miliony myśli i tez w zamkniętym umyśle, odizolowane od zgiełku jestestwo, o własnych nie raz chorych zasadach. Zawarta w niej prawda zazwyczaj objawia się przez rozmowę z wyselekcjonwianymi jednostkami, godnymi zdarcia jej strun głosowych. Dumna i cyniczna, nie jest w stanie odpuszczać grzechów; mściwa i drażliwa. Twardo stąpająca po ziemi, z duszą, gdzie zawarta jest kolebka agresji; jeśli się ją naruszy, wpada w potworny szał, uwalniając przy tym kłęby furii. Typ obserwatora - jednak gdy poczuje taką potrzebę potrafi się wtrącić nieproszoną. Nie pozwoli urazić swojej osoby,
Znaki Szczególne: na pewno je zauważysz.
Umiejętności: posiada perfekcyjną zdolność do wystawiania sztuk. Wciela się zarówno w reżysera jak i aktora.
Choroby: zdrowa.
Wysłany: 2010-10-17, 14:35   
   Tytuły: MG, Pisarz, Pogromca Pokemonów


Corleone napisał/a:
Cytat:
Chyba wolałabym mimo wszystko wziąc kundelka zaszczepionego, młodego z przypadkowego skojarzenia niż chore zwierzę z problemami ze schroniska.

W schronisku nie ma chorych zwierząt! Tam jest weterynarz, który dba o wszystko, szczepi, odrobacza. Żaden pies tam nie jest chory, chyba że taki tam trafił, ale wtedy jest leczony. Wiem bo byłam wolontariuszką w naszym szczecińskim schronisku (a ono nie jest wcale jednym z tych lepszych, wręcz przeciwnie).
Pomijam fakt że właśnie psy z takich "pseudo" skojarzeń są bardzo często chore, rodzice nie są badani, nie są szczepieni, szczenięta często żyją w brudnych kojcach lub klatkach. Miły pan z pieskami na giełdzie to tak naprawdę cwaniak, nigdy nie wiesz czy nie trzyma swoich psów w klatkach w piwnicy lub uwiązanych w stodole.


Mam wrażenie, że żyjemy w innej rzeczywistości. Jednak ta moja jest trochę straszniejsza. Nie ma chorych zwierząt? Ta, jasne. Nie ma psów z nieleczonymi ranami po np. walkach, nie ma psów przeziębionych, nie ma psów z niewykrytymi choróbskami ... Wszystko jest kolorowe, hm? Każdy pies jest w dobrej formie i takie tam. Bzduuuraaa!

Schronisko w moim mieście jest tragiczne. Nienormalna polityka i chore zasady. Więc na skalę państwową uogólniając, że ' w schronisku nie ma chorych zwierząt' popełniłaś duży błąd. Cechy jednego przytułku nie charakteryzują wszystkich.



Corleone napisał/a:
Cytat:
Z hodowlą zresztą też różnie bywa. Moim zdanie r=r za bardzo "spędza" ludzi do hodowli psów rasowych.

No i bardzo dobrze! O wiele lepiej, żeby ludzie brali psy z tamtąd niż z miejsc, które opisałam wyżej, nie?
Mówię ci, "złe" hodowle psów z papierami są naprawdę rzadkością. Sama kręcę się w świecie psich hodowli ponad dwa lata. O wiele lepiej wziąć psa z choćby najgorszej hodowli, niż z pseudo - bo jeśli okaże się chory, możesz zaskarżyć hodowcę do sądu, że sprzedał ci "towar z wadami"; gdy kupujesz psa z rodowodem spisujesz z hodowcą umowę kupna-sprzedaży, na podstawie której możesz później żądać odszkodowania.


Znów mam wrażenie, że moja Polska a Twoja Polska to dwie całkowicie różniące się rzeczy. Rzadkością to są, ale właśnie dobre hodowle. Oczywiście dobre względem ich 'służenia', nie warunków. Bo gdyby było tak wspaniale, zagraniczni hodowcy nie mieliby uwag do nas, nasze psy często widniałyby w czołówkach i nie bano by się nam sprzedawać psów. A jak jest teraz? Znowu przytoczę ONy - nie raz Niemcy oszukują nas:
- podwyższają ich ceny; lub
- na słowo 'Polak' w ogóle nam ich nie sprzedają;
- mają bardzo czujne oko na nas;
- mówią, że nie ma już szczeniaków, podczas gdy są.
Nie mówię, że ak jest zawsze, ale często. Mam kilkanaście na prawdę fajnych hodowli, ale o zbyt mało, żeby powiedzieć, że złe hodowle są rzadkością.



A sprawa czy hodowla się opłaca jest ciężka do wyjaśnienia. Jedni nie mają z tego zysku, inni biją niezłą kasę. Ostatnio na owczarku prowadzono dyskusję na ten temat - nawet nie wiecie jak zdania były podzielone; ale każda ze stron miała choć krztę racji.

Jakiś czas temu sprzedano sukę hodowlaną, za uwaga[!] 150 tysięcy EURO. Dajmy na to, że hodowca karmi psy dobrą jakościowo karmą tudzież mięsem własnego wyrobu, ma hodowlę kojcową, za każdego szczeniaka chce ok 4 tysiące, więc mu się wraca. Jest pozoranem, więc nie musi opłacać szkolenia (jedynie sprzęt).
Jak dla mnie - zysk z tego jest, ale żeby go osiągnąć, facet musiał dłuuugo pracować. I tyle.
_________________


garbaty anioł zszedł na ziemię
powiedział: nigdzie stąd nie pójdziecie - to więzienie.
choć wierzeń to macie zatrzęsienie
jesteście sami jak swoi na antenie
od
dwóch tysięcy lat porządkujecie świat
według zasad, w herbie których jest topór i tasak
przez kraj długi i szeroki
płyną marzeń potoki
jak przeżyć życie bez większych obrażeń
powiedzcie mi ile jeszcze dni minie
zanim zobaczycie, że świat i wy ginie.

/kaliber 44, konfrontacje/


galeria:
× × × ×
× × ×× ×

 
     
Corleone 
Zwiadowca
Zwykły ćpun.



HP: 100
Wygląd: wysoki na łapach, bardzo chudy wilk o jasnoszarym futrze. Jest wymizerniały, jego oczy są zapadnięte i podkrążone, o obłąkanym spojrzeniu, futro zaś brudne, pozlepiane i poważnie zaniedbane. Na łapach i piersi widać blizny, zarówno świeże jak i stare, ślady konwulsji i napadów furii. Corleone jest silnie uzależniony i doskonale to widać.
Charakter: milczący. Jest cichy, choć niespokojny i nerwowy. Zwykle boi się innych wilków, kiepsko walczy i zawsze obrywa najbardziej w starciu. Spotyka się zwykle z potępieniem, niechęcią, a wręcz nienawiścią. Zamknięty w sobie, całe życie poświęca dla nałogu. Ogniste Ziele jest dla niego najcenniejsze na świecie, i dla niego jest w stanie zdobyć się na heroiczne czyny. Zazwyczaj ukrywa się przed innymi, ćpa w samotności, a przyjaźni się tylko z chorymi wymysłami swego zaćpanego umysłu.
Znaki Szczególne: jest ćpunem - uzależniony od Ognistego Ziela i pomniejszych używek.
Choroby: uzależnienie.
Wysłany: 2010-10-17, 15:39   

Cytat:
ednak ta moja jest trochę straszniejsza. Nie ma chorych zwierząt? Ta, jasne. Nie ma psów z nieleczonymi ranami po np. walkach, nie ma psów przeziębionych, nie ma psów z niewykrytymi choróbskami ...

Jak już mówiłam - chore zwierzęta są leczone. Inaczej stanowiłyby zagrożenie biologiczne dla całej reszty, w takim przeciętnym schronisku jest 400-500 psów (uwzględniając przepełnienie). Wiadomo że nie każdą ranę da się wyleczyć na czas, psy właściwie ciągle coś sobie robią, gryzą się (są w końcu poupychane po kilka w kojcach), ale NIGDY nie dostanie się w schronisku psa z poważną chorobą, np. nosówką.

Cytat:
Znowu przytoczę ONy

Wybrałaś chyba najgorszy możliwy przykład... od lat wiadomo, że polskie ON'y są żadnej jakości, może z nielicznymi wyjątkami. Popyt rodzi podaż, ludziom podobają się Szariki i Cywile i sami chcieli takiego "mądrego z natury" psa, więc hodowcy zaczęli iść na ilość, nie na jakość.
Ale u innych ras nie jest tak źle. Np. u basenji - mamy jedne z lepszych światowych hodowli! Loango, a także domowa hodowla Nirse, z której mój precel pochodzi staje się taka - one sprzedają swoje psy do Niemiec, do Austrii, na jednego szczeniaka jest średnio siedmiu chętnych.
Generalnie jestem za twierdzeniem, że im mniej popularna rasa, tym lepsza jej jakość.

Cytat:
Jakiś czas temu sprzedano sukę hodowlaną, za uwaga[!] 150 tysięcy EURO

Oczywiście, są takie wyjątki, ale takich hodowli na całym świecie jest dosłownie garstka, ponadto często mają staż ponad kilkudziesięciu lat. Wyhodować tak wybitne psy nie jest prosto, często trzeba samemu tworzyć całe pokolenia tych psów, dążąc do ulepszania rasy.
Poza tym, za granicą psy są droższe niż w Polsce - bo tam faktycznie można na nich zarabiać. Gdzieś nawet czytałam, że Amerykanie dziwią się, że ceny polskich psów są tak niskie, że koszt wyhodowania nawet się nie zwraca. U nich szczenię kosztuje 5,6 tys. dolarów, i to takie przeciętne. Za dobre płaci się nawet 10 tys. Z tym że u nas tego nie ma, bo za taką sumę mało kto mógłby sobie pozwolić na psa, ale jednocześnie o wiele bardziej by je szanowano. Choć gdyby ceny psów rasowych były tak wysokie, pseudo by kwitło w najlepsze, z wiadomych przyczyn...
_________________


    I'm looking straight in the mirror of truth,
    I am not immortal, I've lost my youth,
    Maybe I see the hell...
    Maybe the paradise...
    But one thing I surely know, that my spirit will be rised.

    Angel, I want to be with you, so tell me what can I do,
    Angel, I want to be with you, so tell me what can I do.

    My soul starts to burst, I'm going insane,
    More than dead, I feel the blood in my veins,
    I know I'm gonna die, astral light is all I see,
    I'm still looking in the mirror, the Angel is me.

    Angel only you can see, you are the one, you set me free,
    Angel only you can see, you are the one, you set me free.

    I see the sadness in your eyes,
    My whole life was a disguise,
    At the funeral you won't be there,
    I will follow you everywhere.

    Angel only you can see, you are the one, you set me free,
    Angel only you can see, you are the one, you set me free...
 
     
Seth
Wilk podporządkowany
Wujek Parch



Partner: Biała... puchata... cudowna ;3 !
HP: 100
Wygląd: biały, puchaty, zółtozęby...
Charakter: Seth jest wilkiem "nieco" roztrzepanym x]
Znaki Szczególne: jeszcze się nie dorobiłem ^^' (i nie dorobisz)
Umiejętności: wyć, szczekać, warczeć, pyskować, opluwać innym pyski i bardzo szybko biegać...
Choroby: zdrowy
Wysłany: 2010-10-17, 19:25   
   Tytuły: Pisarz, Metal xDDD


Corleone napisał/a:
W schronisku nie ma chorych zwierząt! Tam jest weterynarz, który dba o wszystko, szczepi, odrobacza. Żaden pies tam nie jest chory, chyba że taki tam trafił, ale wtedy jest leczony.

Łohoho, żyj dalej w takim przeświadczeniu :D Życzę powodzenia :D
Corleone napisał/a:
Wiem bo byłam wolontariuszką w naszym szczecińskim schronisku (a ono nie jest wcale jednym z tych lepszych, wręcz przeciwnie).

To nie wiem z jakimi zwierzakami miałaś tam doczynienia, ale zapewniam cię, że schronisko nie jest instytucją charytatywną :) Oni dostają określone kwoty od gminy na utrzymanie psów, za to kupują im jedzenie i ewentualnie szczepią i odrobaczają.
Weterynarz pracujący w schronisku też nie robi tego charytatywnie, ma podpisaną umowę. I owszem, może jak trafi jakiś ciężki przypadek to jest leczony (aczkolwiek nie natychmiast w każdym schronisku, często jest tak, że weterynarz odwiedza schronisko np. co drugi dzień), ale jest fizycznie niemożliwe dopilnować ponad 100 zwierząt. Pogryzienia, powrastane pazury, łupieże, choroby skórne, odparzenia, kaszaki i masa innych schorzeń :)
Nadira napisał/a:
Mam wrażenie, że żyjemy w innej rzeczywistości. Jednak ta moja jest trochę straszniejsza. Nie ma chorych zwierząt? Ta, jasne. Nie ma psów z nieleczonymi ranami po np. walkach, nie ma psów przeziębionych, nie ma psów z niewykrytymi choróbskami ... Wszystko jest kolorowe, hm? Każdy pies jest w dobrej formie i takie tam. Bzduuuraaa!

Żyjemy w tej samej strasznej rzeczywistości. Więc albo my albo Corleone, ktoś tu jednak jest z Matrixa..
Corleone napisał/a:
Pomijam fakt że właśnie psy z takich "pseudo" skojarzeń są bardzo często chore, rodzice nie są badani, nie są szczepieni, szczenięta często żyją w brudnych kojcach lub klatkach. Miły pan z pieskami na giełdzie to tak naprawdę cwaniak, nigdy nie wiesz czy nie trzyma swoich psów w klatkach w piwnicy lub uwiązanych w stodole.

A ja pomijam fakt, że na giełdzie się psa nie kupuje. Żadnego żywego zwierzaka.
Corleone napisał/a:
Sama kręcę się w świecie psich hodowli ponad dwa lata.

O dwa lata za krótko :) Można kręcić się po świecie, a można na nim żyć. I wiesz, fajnie być ignorantem i dostrzegać tylko to co dobre i twierdzić, że to "złe" to mniejszość, ale niestety tak nie jest :)
Corleone napisał/a:
O wiele lepiej wziąć psa z choćby najgorszej hodowli, niż z pseudo - bo jeśli okaże się chory, możesz zaskarżyć hodowcę do sądu, że sprzedał ci "towar z wadami";

To nie odda mi pieniędzy za leczenie a psu zdrowia. Więc jaka jest różnica między jednym a drugim ? Ja w tym momencie (zresztą od początku poruszenia dyskusji) mam gdzieś pieniądze i różnice cen psiaków czy kociaków =) Chodzi mi jedynie o to, że napędzanie biznesu pseudohodowcom - sprzedającym psy z rodowodem czy bez - jest niemoralne i skoro już r=r zapędziło ludzi do hodowli to niech w końcu zacznie też zapędzać ich do tych dobrych i zwracać na to uwagę.
Corleone napisał/a:
Tam pisze, że dobry hodowca potrafi wiele opowiedzieć o rasie, o jej przeznaczeniu, zawsze pokazuje badania, rodowody, kopie championatów etc.

Na prawdę nie jest trudno się czegoś takiego poduczyć :) A wierz mi, że zarówno w moim jak i w twoim Matrixie pełno jest cwaniaków, którym nie będzie przeszkadzało kilka godzin spędzonych na lekturze, żeby później móc ładnie poczarować "miłością do rasy" :)
Nadira napisał/a:
Znów mam wrażenie, że moja Polska a Twoja Polska to dwie całkowicie różniące się rzeczy. Rzadkością to są, ale właśnie dobre hodowle. Oczywiście dobre względem ich 'służenia', nie warunków. Bo gdyby było tak wspaniale, zagraniczni hodowcy nie mieliby uwag do nas, nasze psy często widniałyby w czołówkach i nie bano by się nam sprzedawać psów. A jak jest teraz? Znowu przytoczę ONy - nie raz Niemcy oszukują nas:
- podwyższają ich ceny; lub
- na słowo 'Polak' w ogóle nam ich nie sprzedają;
- mają bardzo czujne oko na nas;
- mówią, że nie ma już szczeniaków, podczas gdy są.
Nie mówię, że ak jest zawsze, ale często. Mam kilkanaście na prawdę fajnych hodowli, ale o zbyt mało, żeby powiedzieć, że złe hodowle są rzadkością.

Ten sam świat :)
Jeżeli chodzi o Niemców to zupełnie im się nie dziwię patrząc na pewną kształtującą mi się pod nosem hodowlę ONów... Jak tylko ustali się przydomek mam zamiar odradzać rękami i nogami... I dzięki Bogu, że w końcu ten pęd się zatrzymał, chociaż i tak szkoda mi psa, który tam jest :(
Corleone napisał/a:
NIGDY nie dostanie się w schronisku psa z poważną chorobą, np. nosówką.

Oczywiście, ale 100% zdrowego też nie jest łatwo znaleźć. Szczególnie wśród "stałych" bywalców :)
Corleone napisał/a:
Wybrałaś chyba najgorszy możliwy przykład... od lat wiadomo, że polskie ON'y są żadnej jakości, może z nielicznymi wyjątkami. Popyt rodzi podaż, ludziom podobają się Szariki i Cywile i sami chcieli takiego "mądrego z natury" psa, więc hodowcy zaczęli iść na ilość, nie na jakość.

Hm, rozbawiło mnie to nieco :D
Dała przykład na złą hodowlę, IMO, był bardzo dobry :)
Chcesz lepszy ? Golden retrievery z "Cień Wilka". Zagraniczny przykład - żeby nie było, że tylko Polacy tacy okropni - włoska hodowla HailHare. A że tylko popularne ? Spójrz na hodowle FCT "z Żywieckiej Kotliny", później na "Opolskie pupilki", mastify "Hao Xing"...
Ale to też pewnie "przykłady najgorsze z możliwych"... Ale jakie można podać LEPSZE wymieniając złe hodowle ?
_________________
Złap mnie ! xD
"We had fire in our eyes
In the beginning I
Never felt so alive
In the beginning you"

# Imię: Seth
# Wiek: Po 10-ciu miesiącach przestałem liczyć ^^'
# Wataha: Gdzie mój zadek tam mój dom ! ^^ { Ognia }
##¤ Ranga: Nie liczy się pozycja, liczy się jakość ! ^^'
#
Takie jest realne życie...


# Lubię: Deszcz i błoto ! Ludzi, są tacy zabawni ! ^^'
# Nie Lubię: Różu i 'słodyczy', "RoOsHoWyCh MrOoHoOw", tajemniczych, latających, futrzanych "stokrotek" mających w zwyczaju wbijać się w zadek. Dziwnym trafem, gdy takowe widzę to aż mdleję z wrażenia...
# Wrogowie: "nie wku*wiaj mnie, bo zgłoszę Twój profil na naszej-klasie jako fikcyjny" XDDD
# Przyjaciele: To Ci co ich wszędzie pełno, a jak trzeba to żadnego ? XD
# Podoba mi się: długie nogi, smukła szyja, rzęsy i ach... te oczy. *plask* Żyrafa to nie twój gatunek ! XD
# Zakochałem się: w kimś i od tej pory serce mi się złamało z głośnym *trzask*
# Partnerka: przepraszam, możemy to ocenzurować ? Ma ktoś ten czarny paseczek ? XD :mrgreen:
# Rodzinka:
¤ Mamuśka Agresja, Tatko Avalanche
¤ Cała kupa rodzeństwa - Nivis, Perła, Nucana, Goplana, Cera, Cappucino, Dream, Nathaira
¤ Starszy brat Khota <3 XD
¤ siostra Krea xD
# Kariera:
¤ Wataha Księżyca: Szczenię
¤ Samotnik: --
¤ Wataha Ognia: Młoda Krew; Wojownik; Przywódca Wojowników; Samiec Betha; Wojownik.

Ekwipunek: - XD



Kocham Cię Gość ^^' Wiem, ze mną od dziecka było coś nie tak i teraz się objawia xD!
 
     
Chiroku
Umarły
goodbye, friends. :3


HP: zero.
Choroby: zmarła.
Wysłany: 2011-05-01, 23:39   

Że pozwolę sobie odnowić temat. ;d

Pisałam na pierwszej stronie o mojej nierodowodowej suczce owczarka szkockiego. Otóż musieliśmy ją uśpić przed świętami Bożego Narodzenia. Miała wadę, której żaden weterynarz nie potrafił zdiagnozować. Byliśmy u paru wetów w naszym mieście, a także we Wrocławiu. I nic. Miała jakby paraliż tylnych nóg, ogółem całego zadka. Chodząc ścierała sobie nogi, bo mamy kostkę brukową. ;x W końcu ją uśpiliśmy. Nie wiem, czy to wada genetyczna, wywodząca się z braku rodowodu, a co za tym idzie, nieświadomości, czy aby na pewno rodzice i dziadkowie, a także miot jest wolny od chorób.
A jednak pouczeni, niedawno zdecydowaliśmy się na nowego psa. Tym razem z rodowodem. Taak. Coś tam, coś tam, nie będę się rozprawiać nad wyborem itp. Po prostu od jakiegoś czasu mam suczkę Border Collie. Z RODOWODEM. Chociaż kosztowała znacznie więcej, jestem wolna od obaw co do chorób wrodzonych. I kolejny raz nie kupiłabym "rasowego psa, ale bez papierów. Przecież to tylko parę nic nieznaczących kartek.".
Cóż, pozdrowienia dla wyznawców tej jakże ideologicznej postawy.
Przybłąkała się do nas też suczka w typie Alaskana Malamute. Wiadomo, bez rod. Ale kto wyrzuciłby psa, wieszając mu przy obroży papiery? xD No i wzięliśmy ją z czystej dobroci serca. ;3 Znajcie moje dobre serce. ;p

A wracając do schronisk, chciałabym żeby u nas było takie, jak w tym szczecińskim. Jak organizowałam w szkole zbiórki karmy, koców itp. do naszego schroniska, a potem je zawiozłam, myślałam, że padnę trupem. Niewyobrażalny odór czuć było z odległości, hm, nie liczyłam, ale muszę przyznać, że znaczącej. Dodatkowo przeraźliwy skowyt psów. Ogólnie warunki nieciekawe. Domyślam się, że socjalizacji psy również nie odbywały. A wiadomo, nie każdy nadaje się od razu do ludzi. Trzeba nad nimi popracować. I szczerze wątpię, by ktoś się tym u nas zajmował.
Na szczęście schronisko zamknięto i przeniesiono. Jak jest w nowym, nie wiem. Mam nadzieję, że choćby trochę lepiej... ;]
_________________
Ostatnio to indywidualizm staje się popularniejszy od przeciętności.
 
 
     
Leia 
Umarły


Partner: Żądny Krwi
HP: 0%
Wygląd: Czyli jak wyglądała za życia. Była to średniej wielkości wadera o dość długiej biało szarej sierści. Jej sylwetka przypomina sylwetkę basiora. Jej oczy w blasku księżyca przybierają szmaragdowy odcień. Lewe oko zostało oszpecone blizną. Na szyi ma zawieszoną pętlę przegryzionej linki. To pamiątka po niewoli. Nosi też naszyjnik, który dostała od przyjaciółki.
Charakter: Jej charakter kiedy jeszcze żyła był następujący. Nigdy nie przejawiała agresji bez powodu. Była waleczna i odważna, zawsze stawała w obronie słąbszych. Na pierwszy rzut oka wydawała się zrównoważona, ale to nie prawda. Targały nią różne emocje. Jak każda inna wadera Leia była bardzo opiekuńcza. Trudno jest było zawierać nowe znajomości. Była trochę nieśmiała.
Znaki Szczególne: Aktualnie tego nie widać... Jej znakami szczególnymi były blizna przechodząca od początku do końca jej lewego oka. Pętla przegryzionej liny na jej szyi. Szmaragdowe oczy. Upodobanie do patrzenia w niebo. silne szczęki pomagające jej szybko zabić zwierzynę.
Umiejętności: Taka była kiedyś.... Była to bardzo szybka i zwinna wadera. Skakała wyżej niż inne wilki w jej wieku. Była bardzo dobrą łowczynią.
Choroby: Żywi chorują, ale umarli tak jak ona nie....
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 2011-06-27, 11:14   

Ja miałam jamnika z pseudo. Zachorował na nosówkę, ale udało się mu przeżyć. Niestety stał się agresywny ( w sumie nie wiem dlaczego byliśmy dla niego mili). Pewnego dnia kiedy wróciłam ze szkoły nie było go, rodzice oddali go do schroniska.
_________________
Imię: Leia
Wiek Ok 3 lat
Wygląd: Avek
Partner: Żądny Krwi
Przyjaciele: Apheoliatara
Wrogowie: Jager
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

We are not responsible for any content sent using
and/or included in the forum by users.

If your artwork has been stolen and you see it here,
contact with us and we will remove it!

Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 11