Wolfeslive - Stań się prawdziwym wilkiem. Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Mroczny Las
Autor Wiadomość
Sejlin 
Obcy
Masz mi coś do powiedzenia?


Partner: Żartujesz sobie ze mnie?
HP: 100 HP
Wygląd: Śnieżnobiała, niezwykle zgrabna oraz piękna wilczyca. Jej ogon jest puszysty, natomiast reszta ciała nie. Umięśniona sylwetka. A uszy bardzo spiczaste. Jej oczy są brązowe.
Charakter: Bardzo ostrożna, przyjazna, wierna, zabawna, opiekuńcza i tajemnicza... Raz jej nie ma, a raz jest, bardzo inteligentna trudno, zdobyć jej zaufanie.
Znaki Szczególne: Gdy jest wściekła lub zła w jej brązowych oczach pojawia się płomień ognia, gdy jest smutna jej oczy są szare, gdy jest szczęśliwa jej oczy błyszczą się. Charakterystyczne jest też to, że w nocy jest szybsza niż w dzień, a w dzień jest bardo szybka. Czerpie z księżyca magiczną moc.
Umiejętności: Jest bardzo szybka, silna i niezwykle zwinna. Potrafi umknąć wszystkiemu. . Potrafi zobaczyć to co zechce, może stać się nagle niewidzialna,
Choroby: zdrowa
Wiek: 2 lata i 3 mies.
Urodziny: Pora Karmazynowych Liści
Punkty Doświadczenia: Jeszcze nic.
Wysłany: 2014-03-02, 10:28   

Zanim Jaskółka mnie ostrzegła zorientowałam się, że potwór jest trupem... Nagle w mojej głowie zaczęłam słyszeć głosy, jednak nie jestem taka jak inne wilki. Mój słuch zaczął wariować i głowa mnie bolała. Powiedziałam do Kodi'ego: -Nie, on jest martwy... - Może Kodi mnie usłyszał? A może nie? Ale na pewno usłyszał Jaskółkę. I nagle... Poczułam jakby moja głowa mi wybuchała " Stój! " Tyle tylko z tego usłyszałam i czułam się jakoś... jakoś dziwnie. Wydawało mi się, że zaraz zemdleję, ale dałam radę utrzymać się na nogach. Ratunkiem chyba byłby dla mnie przypadek, bo przez ten krzyk nie mogłam nic zrobić, ale jednak dalej stałam. Chwilę później "obudziłam się". Gdy jeleniowate coś stanęło, pomyślałam: " Skoro Jaskółka go zatrzymuje to.... Znaczy, że ma moce." Tylko, że jeśli Jaskółka zatrzymywała monstrum to pewnie nie wytrzyma długo, więc musimy się jak najszybciej "pozbierać".
_________________
REZERWUJĘ:

Nigdy nie mów mi nie...
Bo będzie źle.
Nigdy nie mów mi tak...
Bo wszystko zniszczy twój świat.
Więc co mi musisz powiedzieć?
 
     
Kodi 
Zwiadowca
Nowicjusz



Partner: Tymczasowy Brak
HP: 100%
Wygląd: Kodi to szczupły, młody wilk o brązowo - rudej sierści. Jest średniego wzrostu i ma grzywkę wyczesaną na bok. Kolor oczu: Niebieskie.
Charakter: Kodi jest miłym i towarzyskim wilkiem. Jest mądry - potrafi wybrnąć z każdego kłopotu. Lęka się zadzierać z silniejszymi. Jest bardzo towarzyski, lojalny i uczciwy. Przez samców wyśmiewany, przez samice nazywany
Znaki Szczególne: Nosi ząb niedźwiedzia przywieszony na szyi. Dostał go od starszego brata i nauczyciela tuż przed jego śmiercią.
Umiejętności: Jest słabym ale inteligentnym łowcą.
Choroby: zdrowy
Wiek: Młody 2,5 roku.
Urodziny: Pora Kwitnącej Wiśni
Wysłany: 2014-03-02, 13:34   

Przyjrzał się mu. Owszem był martwy - ale nie do końca... Czy martwe zwierzę stoi, rusza się? Nie sądzę. On był martwy ale za razem żywy. Więc w tym żaden atak nie pomoże, żadna obrona nie pomoże była to dusza która opanowała ciało. Dusza żyła... Ciało nie. Trzeba by było zniszczyć duszę, ale do tego potrzeba zdolności magicznych który ów Kodi nie posiadał... Jak widać było chyba nikt nie posiadał. Chyba. Jednak ktoś musiał posiadać moce, bez nich wszyscy zginiemy! Włożył na siebie amulet łowcy... Gdyby tylko miał w sobie jakąś magiczną energię... Trafiając w potwora było by go można zniszczyć od środka. Ale taki nie był. Kodi odsunął się trochę i obserwował poczynania trójki.
_________________

Jak ja nienawidzę tego uczucia...
Kiedy ktoś mnie oszukuje...
Jak ja nienawidzę tego uczucia...
Gdy daję się oszukać...
 
     
Black Pearl 
Alpha Watahy Ognia
Armagedon nadciaga wielkimi susami...



Partner: Wolnym duchem na zawsze pozostanę...
HP: 100
Wygląd: Trudno jej nie zauważyć. Ogromnego, acz smukłego, cielska o przydługiej kruczoczarnej sierści. Białe końce łap i czubek pyska są jedynymi jaśniejszymi elementami jej szaty. Długie uszyska zakończone frędzelkami jak u wiewiórki są wiecznie skierowane w tył. Budowa jej czaszki uniemożliwia jej bowiem postawienie ich na sztorc. Bursztynowo-brązowe ślepia są bystre, głębokie niczym studnie i roziskrzone jak dwa płomienie. Odbijają się jasnym blaskiem na tle (paradoksalnie) czarnych białek. Biczowaty ogon przecina powietrze raz za razem a przydługie futro wije się i faluje pryz każdym miękkim kroku patykowatych łap. Długi pysk mieści w sobie wzbogacony o trzy pary kłów urozmaicających cały arsenał ostrych jak brzytwy zębów.
Charakter: Nieposkromiona, nieprzewidywalna, dzika. Istny ogień w cielesnej postaci.
Znaki Szczególne: Jej rozmiary,(wyższe wilki sięgają łbem jej jedynie do brzucha.) wiecznie skierowane w tył uszy, bez możliwości postawienia ich na sztorc. Biczowaty ogon i długie, zakończone frędzelkami jak u wiewiórki uszy. Płomienny charakter oraz oczy które nie zaznały łez.
Umiejętności: Nieprzewidywalność i maniakalne wręcz roztrzepanie. Wspinanie się niemalże po każdej z możliwych powierzchni (jako jedyna potrafi chodzić po drzewach i poruszać się po nich równie szybko i zwinnie jak po ziemi) oraz wrodzony talent do kłopotów.
Choroby: Nie licząc chorób umysłowych, to jest zdrowa.
Wiek: Jest tu od zawsze i na zawsze.
Wysłany: 2014-03-02, 14:50   
   Tytuły: MG || Questgiver || Zakała watahy || Grabarz || Panna Ziemniakówna || Pisarz || Najlepszy pisarz (cze '10) || Najciekawsza wadera (cze '10) || Najzabawniejsza postać (mar '10) || Hipolit Trzeci || Pokémaniac (IV 2012)


Czy wy nie rozumiecie słow 'kolejka' i 'poczekać'?
Według regulaminu forum który macie obowiązek przeczytać, obowiązuje was kolejka w fabule. Mglista i ja poprosiłyśmy was dwukrotnie o poczekanie na odpis Jaskółki i Midnight. Nie widzę tutaj postu Mod która tak nawiasem jest waszym MG.
Radze się dostosować do kolejki i czekać na odpisy pozostałych, dajcie im szanse na odpisanie.
Trzeci raz nie będę upominać.
Perliszowa
_________________

''Taki z ciebie przeciwnik, jak z koziej rzyci trąba'

• Imię: Podmuch ciepłego wiatru niesie je w nieznaną dal ~ Black Pearl.
• Wiek: Nikt go nigdy nie poznał.. Może Tobie się uda Gość?
• Wataha: Ukochała tę jedną i trwa w niej niezmiennie ~ Ogień ~ To jej żywioł i przeznaczenie, z którym nie zamierza walczyć, lecz pozwoli mu wyplatać ścieżki na swej drodze, aż po kres swego istnienia.
• Wygląd: Jej ciało jest smoliście czarne, oprócz zakończeń wszystkich czterech łap i pyska. Spośród tej czerni na świat spoglądają dwa bursztynowe punkciki - oczy, które zazwyczaj wyrażają wszelkie emocje, jakie nią targają. Zazwyczaj, bo jeszcze nikt nie widział tej wadery płaczącej. Czyżby tego nie potrafiła?
• Charakter: Perls uchodzi za niemałą wariatkę na tych terenach. Pełna entuzjazmu, pomysłów.. Jej spotkanie nie wróży nigdy niczego dobrego ~ gdy przebywasz w towarzystwie Czarnej musisz być przygotowany dosłownie na wszystko, gdyż nigdy nie wiadomo co jej strzeli do łba. Choć i tak zdoła Cię zaskoczyć.
• Przyjaciele & Rodzina: O biologicznej rodzinie Alphy Ognia nic nie wiadomo, jednakże wilki, które nazywa przyjaciółmi są dla niej zastępstwe tej 'rodziny', którą dawno temu utraciła.. ~ {Breena, Mglista Noc, Śniezna Wichura, Błekitna Kometa i wielu innych, w tym Gość}
• Znaki szczególne: Cała jej postać się do nich zalicza, jej nietypowy wygląd.. Zresztą gdy już ją spotkasz dowiesz się, że jest jedyna i niepowtarzalna w swoim rodzaju.
 
 
     
Midnight 
Przywódca Wojowników
Full Moon Madness



Partner: Tak mi potrzebny jak rybie rower.
HP: 100%
Wygląd: Wysoka, masywna acz smukła wadera. O Srebrno-burym umaszczeniu krótkiego futra. Posiadaczka mocnych łap i pary wiecznie postawionych na sztorc uszu. Jej bezlitosne ślepia błyskają stalową iskrą. A przybrały barwę brudnego złota.
Charakter: Typowa dumna wojowniczka. Twarda, nieugięta, zimna, oschła. Nie posiadająca żadnych skrupułów. Nie wahająca się przed niczym. Opryskliwa, ironiczna i wiecznie stawiająca na swoim. Cwaniara, przebiegła zimna suka. Tak to właśnie ona. Ale czy aby na pewno?
Znaki Szczególne: Blizny po zębach na prawej tylnej łapie. Kilka na lewym boku i podbrzuszu. Nadszarpnięte prawe ucho. Spora blizna na podbrzuszu, starannie skryta wśród tylnych łap i przerzedzonego futra. No i paskudny charakterek.
Umiejętności: Doskonała taktyczna i nawigatorka. Mistryzni walki zarówno w bezpośrednim starciu jak i na dystans.
Choroby: Poza nieuleczalna zgryźliwością jest całkiem zdrowa.
Wysłany: 2014-03-10, 14:19   
   Tytuły: Questgiver


Odwaga to panowanie nad strachem a nie brak strachu. Głupcami są więc Ci, którzy twierdza, że Midnight się nie bała. Sprawa miała się zupełnie inaczej, bała się, przerażała ja istota tak niepojęta i złowroga jaka okazał się być ten paproch potęgi samego oto Ashwindu. Tak mikroskopijna cząstka potrafiła bez trudu wzbudzić u innych strach tak głęboki, że odbierał im mowę oraz ściskał trzewia. Jednak strach nie był przejawem słabości, lecz instynktowną reakcją i dowodem na to, że byli istotami żywymi. Sama maszkara nie znała strachu. Nie wiedziała czym jest trwoga. Znała za to rozkosz zabijania i dotyk mroźnych łap samej kostuchy.
Czy jest jednak możliwe, że dzięki tej różnicy miedzy nimi - istotami śmiertelnymi, z krwi i kości, ogarniętymi trwogą o własne nikłe życia, a tworem zrodzonym z makabr tego świata, - nasza czwórka bohaterów dostała szanse od losu? Szanse by przeżyć? Cóż, usiądźmy wraz z ciekawskimi bogami i się o tym przekonajmy.

Wszystko co się wokół nas dzieje w jakiś sposób na nas działa. W lepszy lub gorszy sposób. Każda akcja i każdy czyn a nawet każda myśl, ma swoje konsekwencje w przyszłości. Tak jak Kodi, chcąc być bohaterem i oślepić potwora, nie zdając sobie totalnie sprawy z beznadziejności i braku jakiejkolwiek logiki za jego planem, przyczynił się do uratowania całej sytuacji i popełnienia niewybaczalnego błędu jakim miało być ściągnięcie uwagi bestii na ich samych. Jego niewiedza i brak doświadczenia uratowały im skórę, pozwalając by Jaskółka zareagowała tak jak to zrobiła i tym samym zmieniła bieg przewidzianych dla nich historii. To co miało skończyć się dla nich ślepym zaułkiem i nieunikniona śmiercią, zostało udaremnione i przesunięte w czasie. Na ostatnich kartach księgi przyszłości, trzymanych przez los, wygodnie umoszczony na kolanach pewnego drzemiącego sobie pana w czarnej kapocie, z kapturem naciągniętym na koścista facjatę i kosa oparta na jego ramieniu, zapisane zostały słowa wieszczące o śmierci całej czwórki. Nic jednak nie jest pewne dopóki do tego nie dotrzemy. A nim tego dokonamy, stać się może dosłownie wszystko. Nie wyprzedzajmy więc faktów i skupmy się na teraźniejszości, bowiem zaczyna się chora boska zabawa.

Z Gardzieli krótkowłosej wydobył się dudniący pomruk. Stała niewzruszona ze spojrzeniem skupionym na przeciwniku. Wyciszona i opanowana. Czasem dowódca musi pojąć decyzje o pozostawieniu działań pozostałym. Taki czas nadszedł teraz. Księżycowa była dowódcą ale była również żołnierzem, strategiem który doskonale wiedział, że w grupie znajduje się prawdziwa siła. Czasem poleganie tylko na sobie prowadzi do upadku, jednak to zaufanie i wiara w swój oddział tworzyły z Midnight przywódcę jakim była. Strategia była prosta, wręcz banalna - skupić uwagę monstrum na sobie i pozwolić by Jaskółka przejęła kontrolę i rolę obserwatora pola walki. W umyśle Midnight nie było obrazów przedstawiających otoczenie. To było zarezerwowane wyłącznie dla oczu, nie dla umysłu. Ona widziała schematy, mapę i pionki na niej rozstawione. Jedna wielka szachownica na której znajdowały się jej pionki. Czarny skoczek piętrzył się złowrogo nad białym gońcem w środku planszy. Zaś biały hetman obserwował otoczenie zasłaniając sobą dwa pionki.

-HEJ! ŚCIERWOJADZIE! - Jej donośny głos rozdarł ciszę. - TAK DO CIEBIE MÓWIĘ TĘPAKU. ZAŁOŻĘ SIĘ ŻE JEDYNE CO POTRAFISZ TO BIEGAĆ W KÓŁKO JAK PALANT - GNIDO. - Zadziałało. Z nozdrzy jelenia buchnął gorący kłąb roziskrzonej pary kiedy ten przekręcił łeb w stronę z której dochodził drwiący głos Mid. Jego puste oczodoły skupiły się na wykrzywionym w złośliwym uśmiechu pysku wadery. Zaryczał, ryjąc kopytem w ziemi. - HO. CZYŻBYM TRAFIŁA W CZUŁY PUNKT? - Zadrwiła mrużąc błyszczące ślepia. - CHODŹ PO MNIE TY ROZKLEKOTANA KUPO ŚCIERWA! - Zakrzyknęła, pochylając łeb do przodu i napinając mięśnie. Tak jak przewidziała, rozjuszona bestia, wyrwała z kopyta w jej stronę. Tracąc zainteresowanie pozostała trójką. ~Doskonale.~ Pojedyncza myśl odbijająca się echem w umyśle jaskółki. ~Resztą należy do ciebie kruszynko.~
Midnight odskoczyła w bok zanim rozjuszona bestia zdołała dosięgnąć ją swoimi rogami. Jednym potężnym susem, znalazła się w powietrzu, na krótka chwile zawieszona w przestrzeni, z wzrokiem nadal skupionym na przebiegającej obok bestii. Wprawny wzrok mógł wychwycić niecodzienne zjawisko i esencje tego co czyniło z Midnight tak wyśmienitego wojownika. Ona mimo wszystko czerpała przyjemność z walki a zdradzał to ukryty pod skupieniem, fanatyczny uśmiech. Wszystko wydawało się jakby działo się w zwolnionym tępię. Jednak gdy tylko łapy wadery dotknęły twardego podłoża, ta wyrwała do przodu w przeciwnym do jelenia kierunku. Oba stworzenia po kilku metrach zaryły ziemie, obracając się w swoja stronę. Żadne nie czekało na zachętę ze strony drugiego. Ruszyły ku sobie niemal momentalnie. Ciężkie kopyta uderzyły o zmarznięta ziemie, rozdzierając ją brutalnie. Jeleń pochylił łeb, nacierając na swa ofiarę rozłożystymi rogami pokrytymi drobnymi runami. Zarył podłożę, gwałtownie hamując i ryjąc kopytami w ziemi. Zareagowała momentalnie, uskakując w lewo. Świst przecinających powietrze rogów które nie napotkały jednak żadnego oporu. Fart czy doświadczenie? To bez znaczenia. Zabrakło milimetrów. Wilczyca wylądowała i śmignęła pod brzuchem trupiego jelenia gdy ten z hukiem uderzył porożem w ziemie gdzie przed chwilą znajdowała się jeszcze Księżycowa wojowniczka. Rozdzierający dźwięk łamanego poroża i niewielkie fragmenty upadające na ziemie przy akompaniamencie uderzeń łap o zlodowaciałą glebę. Była szybka i zwinna. dopasowała się do przeciwnika jednak wprawne oko dostrzegło by, że nie walczy z całą swoją siłą. Zupełnie jakby oszczędzała energię. Ona nie walczyła by pokonać przeciwnika i wygrać sparing. Była wabikiem. Skupiała się na odwracaniu jego uwagi od reszty aniżeli na walce. Od początku wiedziała bowiem, że zwycięstwo nie należało by do niej.
Odbiegła na lewo i puściła się pędem, slalomem między pobliskimi drzewami, zerkając ponad barkiem na swojego przeciwnika, który, wyrwawszy poroże z ziemi w której utknęły jego końce, otrzepał łeb i puścił się za nią w pogoń, na oślep gnając w linii prostej. Zaślepiała go wściekłość, dzięki czemu skupiał się jedynie na biegającym w kółko wabiku.
Księżycowa, wyhamowała, obracając się przodem do nacierającego nań jelenia. Cofnęła się parę kroków lecz napotkała barierę w postaci drzewa. Przez moment na jej pysku pojawiło się coś na znak panicznego zaskoczenia. Czyżby dała się zagonić w pułapkę z taką łatwością? Odwróciwszy na sekundę wzrok od jelenia, spojrzała za siebie na potężne, rozłożyste drzewo piętrzące się za jej plecami. Gwałtowne przekręcenie łba z powrotem ku pędzącemu wprost na nią monstrum, które zdawało się posiadać coś na kształt możliwości myślenia, przyspieszyło bowiem widząc w tym swoją szanse na osiągnięcie celu i nabiciu wilczycy na swe rogi. Wadera zdała się skulić lecz nie uciekała. Czekała, jakby sparaliżowana. Potężny huk rozdarł ciszę. Rozdzierający trzask łamanego poroża i potępieńcze wycie nienaturalnego tworu zagłuszyło wszystko inne, paraliżowało. ~Pfff....kretyn.~ Odbiło się echem w umyśle Jaskółki. Dopiero po chwili całą trójka mogła się zorientować, że poroże nigdy nie przebiło ciała wojowniczki. Utknęło jednak w korze ogromnego drzewa. Midnight znajdowała się za to w górze. Wyskoczyła z miejsca w ostatnim momencie, sprawiając ze stwór nie miał czasu na zmienienie kierunku i rąbną w drzewo za nią. Zwiodła go. Nie mogła walczyć z nim siła, walczyła więc umysłem. Wylądowała na jego barkach z na jej pysku widniał tryumfalny półuśmiech. Nie traciła jednak czasu na przedwczesne wiwaty. Walka nie była jeszcze skończona. Korzystając z okazji wbiła swe szczeki w łączenie między miednica a kością udową potwora. Planowała go tym rozchwiać i tym samym chociaż trochę spowolnić. Rozwścieczenie go było jedynie soczystym dodatkiem do pakietu. Szubko zaniechała jednak swoich poczynań. Czarna wydzielina o konsystencji smoły zalała bowiem jej pysk a odór gnijącego mięsa i siarki wdarł się do jej nozdrzy odnajdując swoją drogę do płuc. Przyduszona, momentalnie wyrwała pysk z zadanej rany, spluwając w bok paląca jej szczeki gęsta posoką. Nie umknęło jej uwadze to, że rozdarcie w żywym truchle poczęło się momentalnie zasklepiać. ~Szlag.~ Zeskoczyła, czując jak szarpiące się w furii stworzenie konsekwentnie się oswobadza. Ruszyła do przodu, odbiegając jak najdalej mogła zanim jeleń zdołał się wyswobodzić, poświęcając przy tym spora cześć swojego poroża. To pękło bowiem z trzaskiem kiedy szarpiący się demon poderwał łeb, wyrywając się z pułapki. Utracone rogi nie zamierzały jednak się regenerować a popękane runy nań wyryte błysnęły jedynie słabym światłem zanim zgasły.
Obrócił się, dysząc ciężko i buchając czarnymi, iskrzącymi się kłębami dymu z nozdrzy. Nie wyglądał na zadowolonego, gdyby posiadał oczy, jego spojrzenie przebiło by Midnight na wylot. Na szczęście dla krótkowłosej oczu nie posiadał. Mid wypadła spomiędzy ciasno rosnących koło siebie wątłych sosenek. Drzewek, które zostały obrócone w drzazgi chwile potem, przez pędzące wbrew wszelkiej logice monstrum. Gonili się tak i wzajemnie unikali własnych ataków jeszcze przez dobra chwilę. Zdawali się jakby byli zawieszeni w jakimś brutalnym tańcu. Bestia i monstrum. Nie koniecznie w tej kolejności.
Utrzymywała go na dystans już od dobrych kilkunastu minut. Była wytrzymała, ale pozostała trójka dobrze wiedziała, że wadera posiada jakiś limit. Wyraźnie bowiem zaczęła oszczędzać swoją energie i jej ruchy stały się wolniejsze, nie były już tak płynne jak na początku, kiedy to zaczęła ściągać na siebie uwagę potwora. Minimalizm w jej ruchach bił teraz po oczach a wprawne oko dostrzegło by, że uchylony pysk świadczył o początkach dającego się we znaki zmęczenia.
Walczyła jednak dalej, drwiąc z bestii i rozwścieczając ja raz po raz. Kupując im jak najwięcej czasu. Rozpraszała go i wabiła, i była w tym cholernie dobra. Cała uwaga jelenia była bowiem jej.

W tym samym czasie Jaskółka biła się z własnymi myślami. Midnight nie miała pojęcia czym była ta tajemnicza, na pozór krucha istotka. Nie miała pojęcia co przeżyła, co zrobiła i co ją spotkało. Nie wiedziała jakie są jej atuty a jakie wady. Nie zdawała sobie sprawy ze stanu emocjonalnego wilczycy. I szczerze powiedziawszy nie obchodziło ja to ani trochę. Mid jej nie analizowała. Dla reszty świata Jaskółka zawsze była kruchą, wątła i nieporadną istotką, która wpada w tarapaty gdyż rzeczy po prostu jej się złośliwie przytrafiały. Jadnak dla Mid to było bez znaczenia. Ona nie zagłębiała się nic poza tym co sama widziała. Dla niej Jaskółka była kolejnym istnieniem, a teraz i sprzymierzeńcem. Dostrzegła w niej potencjał i bez zastanowienia w obliczu sytuacji, powierzyła jej swoja nadzieję i poniekąd życie. Wojowniczka, która nauczona została ufać swojemu instynktowi, wiedziała co robi, coś podpowiadało jej by zaufać młodszej. Nie kwestionując więc tego, zrobiła jak uważała za stosowne. Nie wiedziała tylko, że to proste działanie przyczyni się do czegoś co miało odbić się na życiu całej czwórki. Na dobre czy na złe? Odpowiedz na to pytanie poznamy kiedy przyjdzie na to odpowiednia chwila.

Jak Mid przeczuwała, Jaskółka już po chwili stanęła, wbrew samej sobie, na wysokości zadania. Była mądra, wiedziała z czym się mierzy i przełamując swoje własne bariery przemówiła dwójce młodzików do rozumu. Mimo iż w pierwszej chwili w ogóle jej nie słuchali. Zwłaszcza basiorek, który nie mając w ogóle pojęcia o istocie Ashwindu o samej nazwie Cytadeli nawet nie wspominając, uznał, że może walczyć ramie w ramie z tworem tak niepojętym jakim był nieumarlak.
Mid nie miała jednak czasu na skupianie się na pozostałych, cała jej uwaga była bowiem poświęcona atakującemu ją stworowi. Nie wiedziała więc jak radzi sobie Jaskółka ani też co cała trójka wyprawia. Zwyczajnie im jednak zaufała, licząc na ich zdrowy rozsądek i zdolność współpracy. Trochę się jednak przeliczyła, jednak teraz to było już bez znaczenia.

Umykając kolejnym rozwścieczonym atakom potwora, Midnight ponownie wypadła zza drzewa, znajdując się na zdewastowanej przez kopyta, otwartej, niewielkiej przestrzeni, w zasięgu wzroku pozostałych. Znajdowała się dość daleko od nich, radząc sobie wręcz wyśmienicie. Stało się jednak coś, czego nikt się nie spodziewał. Pojedynczy, cichy skowyt rozdarł cisze. Ten cichy dźwięk przedarł się jednak do umysłów z siła przebicia młota pneumatycznego. Ściągając cała ich uwagę do jednego siwego punktu.

Wszystko ma swoje konsekwencje. Nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli a nasze działania, nie ważne w jak dobrych intencjach wykonywane, przynoszą nieoczekiwane i niekiedy tragiczne skutki.

STÓJ!


Krzyk jaskółki. Nieznoszący sprzeciwu, pewny siebie i potężny. Paraliżował i zmuszał do natychmiastowego poddania. Dla dwójki młodzików był wybawieniem, pozwalając im wyrwać się z mętliku myśli i skupić na tym co istotne - słuchaniu Jaskółki. Jednak dla kogoś innego stał się przekleństwem.

Nagły, gwałtowny wrzask rozbrzmiał w jej czaszce. Zalał ją całą, odbijając się w jej podświadomości i brzmiąc niczym dzwon. Zaskoczył ja i ogłuszył, wybijając z równowagi. Wadera syknęła, mrużąc oczy i potrząsając łbem jakby chciała odgonić natrętna muchę. Zwolniła, oszołomiona tak nagłym, głośnym dźwiękiem znikąd. Rozproszyła się, zgubiła. Tyle wystarczyło. Ślepia o brudno bursztynowej barwie rozwarły się szeroko w niemym zdziwieniu. Przeszył je paraliżujący strach a wadera zdołała tylko wydusić z siebie stłumione -{cenzura}.-

Połamane rogi nadal były śmiercionośna bronią. Mid doskonale o tym wiedziała, jednak nie mogła nic poradzić kiedy ów poroże uderzyło w nią, przyszpilając najpierw do najbliższego drzewka które pękło z hukiem, a następnie podrywając do góry. Wilczyca kaszlnęła czując jak krew napływa jej do gardła. Wyraz zdziwienia gościł na jej zazwyczaj beznamiętnym pysku. Mieszał się on ze strachem wobec istoty, która właśnie ją dorwała i miotała jak zwykła lalką. Uderzenie było na tyle silne by ja oszołomić, mogła jedynie przyjąć rzeczywistość taką jaką była i podać się atakowi. Nie było nic co mogła zrobić. Jeleń poderwał łeb wraz z zawieszoną na jego połamanym porożu, bezwładną waderą. Staną dęba, zarzucając łbem i posyłając wilczycę w powietrze. Kilkanaście metrów dalej, siwe ciało uderzyło w ziemie i przetoczyło się kawałek by następnie zamrzeć w bezruchu. Okurzone i zbroczone posoka srebrne futro drgało lekko, poddając się falom drżącego wokół powietrza. Ciepła krew wypływała z nozdrzy i spomiędzy kłów widniejących w otwartym pysku nieruchomej wadery, której pusty wzrok na wpółprzymkniętych ślepi utkwił gdzieś w przestrzeni.

Dyszący potwór, opadł ciężko na ziemie i ruszył pełną szarża ku swoim niedoszłym ofiarom. Stracił zainteresowanie Midnight w momencie w którym posłał ja w krótki lot ku swojej zgubie. Nie była już dla niego interesująca, straciła swoja wartość. Nacierał teraz wprost na Jaskółkę i znajdujących się w pobliżu Selin i Kodiego. Nigdy do nich jednak nie dotarł. Potwór zarył gwałtownie kopytami ziemie, hamując na kilkanaście metrów od Jaskółki. Rozklekotane, cuchnące zgnilizna monstrum zadrżało bardziej z wściekłości wywołanej niemocą niż strachem. Gorąca para buchnęła z nozdrzy roztaczając w okół drażniący opar zgnilizny i palonego mięsa. Potrząsną zbroczonym posoką porożem, strącając zeń przy tym parę srebrnych włosów. Nie ruszył się jednak z miejsca, wlepiając w Jaskółkę pustkę swych oczodołów i wydając z siebie cichy, złowieszczy pomruk. Znalazła go i złapała. Trzymała w żelaznym uścisku umysłu. Pytanie na jak długo.
Stali tak naprzeciw siebie, obserwując, czekając na swe okazje. Musiało wyglądać to dość komicznie, mała wątła waderka rzucająca wyzwanie tak niepojętemu tworowi jakim był ten paproch Ashwindu. A jednak w tej kruchej istocie drzemała ogromna siła.
Siła, która miała dopiero się obudzić.

W ciemności możemy zaznać spokoju nawet jeżeli nas ona przeraża, to właśnie mrok nocy daje nam możliwość wyciszenia i odpoczynku. Ta ciemność była jednak inna. Była pusta, nie dawała niczego i nic tez nie odbierała. Umysł Mid dryfował w niej bez końca. Stłumiony i odcięty od rzeczywistości. Nie docierało do niego już nic. A pustka która po sobie pozostawił stała się jedynie próżnią w której zawieszone zostały ostatnie słowa. ~Poślemy Cię do diabła ty pieprzony ścierwojadzie.~
Coś jednak się przebiło. Coś co było o wiele silniejsze od stanu zawieszenia w którym znalazła się Midnight. Możliwe, ze gdyby nie ta tajemnicza siła, wojowniczka zwyczajnie wstała by i odeszła na dobre, tym swoim sztywnym żołnierskim krokiem. Nie oglądając się za siebie ani razu. Ale nie było jej to jeszcze pisane. Coś zatrzymało ją bowiem tutaj, w żelaznym uścisku i za nic nie zamierzało puścić. Zdezerterowanie w tak bezczelny sposób nie było opcja, toż to plama na honorze.
~Zabierz stąd...nim zepsują...utrzymam....kilka chwil~
Rozbrzmiało w ciszy i utonęło w ciemności.

''To co nazywamy 'silą ducha' jest po prostu odwaga niewyobrażania sobie własnego losu inaczej.''

Ciemny cień drgną w tle. Uniósł się na drżących kończynach. Po opuszczonym pysku ściekały szkarłatne stróżki, stalowe oczy spoglądały na świat ze znajoma mu drwina. Zrozumiała co Jaskółka próbowała jej przekazać. Nie miała co do tego wątpliwości. Należało działać a nie zadawać pytania odnośnie rozgrywającej się przed jej oczami sytuacji. Oblizawszy wagi, dźwignęła się na wszystkie cztery łapy i wymuszając na swym ciele bezgraniczne poddanie się jej woli, ruszyła szybkim krokiem ku wilkom. -Ruszać dupy zanim się zerwie! - Jej głos był zachrypnięty ale nie znosił sprzeciwu zarówno jak i jej stalowe spojrzenie. Przywoływał do porządku i wymagał natychmiastowego wykonania wydanego rozkazu. - Wynoście się z tond ale już.- Wadera nie zadawała zbędnych pytań na temat tego co się właściwie stało. Jakim cudem Jaskółka utrzymywała ta istotę na smyczy i dlaczego. To nie był teraz czas na roztrząsanie takich drobiazgów. Liczyło się to ze działało i Mid nie miała zamiaru marnować takiej szansy. Zwłaszcza, że drugiej mogą już nie dostać. Zebrawszy w sobie resztki sił ruszyła więc w stronę młodzików, niemalże w nich wpadając i zmuszając do ruszenia zadów. - Czy ja zawsze muszę się powtarzać? JAZDA! SPIEPRZAĆ! ALE JUŻ!- Warknęła gardłowo, popychając ich w stronę Wrzosowisk.
~Wytrzymaj mała. Wrócę do Ciebie.~
_________________



How the years they rush on by Birthdays, kids and suicides.

Imię: Ni to noc, ni dzień, a pora, która zespala obydwa z nich.
Wataha: Midnight od lat wiernie służy Watasze Księżyca, odgrywając wielce znaczącą rolę na tle innych osobników.
Kariera: Samotnik -> Wojownik -> Przywódca Wojowników.


Nie warto uciekać przed nieuniknionym, gdyż wcześniej czy później trafia się w miejsce,
gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka.

NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI, JESTEM TYLKO JA.


Zawiązane sojusze: Jeszcze nie zaskarbiła sobie niczyjej przychylności.
Wrogowie: W liczbie mnogiej - niepoliczalnej.
Więzy krwi: Postanowiłam być sobą a nie następną kopią, dlatego świat zerwał ze mną więzy tłumacząc że nie potrzebuję osoby która myśli samodzielnie...



~ Photo from â–ºCubaGallery's gallery. (flickr) & spenzer777 from dA.
 
     
Jaskółcze Pióro 
Obcy


HP: 100%
Wygląd: Drobna, delikatna wilczyca o ciemnym, puchatym futrze, które gdzieniegdzie nieco się rozjaśnia. Uwagę zwraca jej długi, puszysty ogon oraz duże trójkątne uszy. Oczy Jaskółki mają barwę ciepłego złota, wyróżnia je bystre, uważne spojrzenie. Na jej pysku zazwyczaj gości delikatny, nieśmiały uśmiech.
Charakter: Jaskółka ma w sobie coś z marzycielki, nie potrafi twardo stąpać po ziemi. Jest nieśmiała, ma problemy z nawiązywaniem kontaktu z obcymi wilkami. Mimo to pozostało w niej wiele ze szczeniaka - pogodnego i kochającego życie.
Znaki Szczególne: Jaskółka jest niemową
Umiejętności: telepatia
Choroby: zdrowa
Wysłany: 2014-03-18, 11:44   

Przez chwilę, która Jaskółce, Midnight a pewnie i pozostałej dwójce zdawała się wiecznością, jeleń nawet nie drgnął. Posłuszny rozkazowi wątłej czarnej waderki, stał nieruchomo ze zwieszonym łbem - w pozycji, która pozwalała mu zadać śmiertelny cios potrzaskanym, a jednak wciąż ogromnym porożem. A raczej pozwoliłaby, gdyby niezrozumiała siła nie osadziła go nagle w miejscu.
Jaskółka nie walczyła z nim, nie miał woli, z którą musiałaby się zmagać. Utrzymywanie go w miejscu właściwie nie wymagało od niej żadnego wysiłku. Zatrzymała go tak, jakby zatrzymała w powietrzu lecący ku niej pocisk. Musiała tylko wciąż pamiętać, by nie zwolnić go z uwięzi. Skupiona na utrzymywaniu go wciąż w tej samej odległości, gorączkowo próbowała zrozumieć, co kryje się za nim. Czymkolwiek to było, budziło jej przerażenie. Przerażenie i podziw...
Na krótki moment rozproszyło ją echo bólu, jaki odczuła Midnight. Na ułamek sekundy złote spojrzenie poszybowało w stronę szarej wadery. Dawna Jaskółka niemal rzuciła się jej na pomoc, jednak ta nowa, stworzona koniecznością, jeszcze nie zamierzała się poddawać. Wiedziała, że nie wolno jej zająć się niczym innym. Nawet, gdyby Midnight była ranna. Nawet gdyby była śmiertelnie ranna. Miała tu swoje zadanie i nic ani nikt nie mógł w nim teraz przeszkodzić.
Zatrzymanie jelenia było tylko chwilowym rozwiązaniem. Teraz należało jak najszybciej unieszkodliwić go na stałe. Jaskółka odetchnęła głebiej i poddała się temu chłodnemu i tak do niej nie pasującemu osądowi. Midnight całkowicie zniknęła z jej myśli.
Czarna nie zauważyła, jak wadera spełniła jej prośbę, jak wreszcie przemówiła do rozsądku dwójce wilków, które same jakoś nie zauważyły, że najwyższa pora uciekać. Nie usłyszała też jej obietnicy. Prawdę mówiąc, świat wokół w ogóle przestał dla niej istnieć. Liczyło się tylko jedno - zlikwidowanie zagrożenia.

Gdyby Midnight jednak została na polanie, byłaby świadkiem przedziwnej sceny. Na jej środku stał bez ruchu koszmarny stwór, kilkanaście kroków przed wpatrującą się w niego złotooką małą, drobną wilczycą. Żadne z nich nie poruszyło się, dokoła panowała śmiertelna cisza, zupełnie jakby ktoś zatrzymał czas. I nagle, w tym bezruchu i bezczasie jeleniowaty potwór...rozpadł się. Widoczne wyraźnie mięśnie zerwały się, odrywając od kości. Jak zrzucone ubranie, upadły na ziemię. Szkielet przez ułamek sekundy stał jeszcze, jakby lekko zdziwiony, po czym rozsypał się na dobre. Dokoła rozlał się mdlący odór gnijącego mięsa.
Ale Midnight już tu nie było. Jaskółka została sama. W parę sekund po tym przedziwnym zdarzeniu, leśną ciszę rozdarł jej przepełniony bólem skowyt.

Szukała go. Unieszkodliwie jelenia, czym uratowała życie własne i pewnie paru innych stworzeń, nie wystarczyło jej. Zbyt daleko zaszła, by po prostu zawrócić. Rozpalona do granic możliwości ciekawość, popchnęła ją dalej. Szukała umysłu, którego woli poddany był jeleń. Musiała dowiedzieć się, czym był...
Szukała go, ale to on znalazł ją. Gwałtownie odczuła jego gniew. Wcale nie chodziło o jelenia, on był zupełnie pozbawiony znaczenia, nie liczył się ani teraz, ani nigdy. Chodziło o nią, o Jaskółkę. Jak głupia odważyła się rzucić temu czemuś wyzwanie. Nie miała pojęcia, czym jest i wcale nie zamierzała mieć. Nie chciała już niczego rozumieć. Wiedziała tylko jedną rzecz - nie ma z nim żadnych szans. Mogła zrobić tylko jedno - uciec. Tym razem nie istniało już żadne inne wyjście. Uciec, uciec przed nim jak najdalej, zanim...
Uciekła więc, nie czekając ani sekundy dłużej.

Na ciemnej, mglistej polanie pośród Mrocznego Lasu, na trawę zdartą kopytami stwora z Ashwindu, upadło bezwiednie ciało nieprzytomnej Jaskółki.
_________________
Rodzimy się z krzykiem.
Z buntem umieramy.


W szalonym pędzie życia gubimy ponad miarę
cenne perełki czasu,
ścigając marzenia niedościgłe,
chwytając chwile nieuchwytne
.


Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.


RESZTA JEST MILCZENIEM
 
     
Marco
Wojownik
Najemnik



Partner: Jedyna w swoim rodzaju Niki!
HP: 100 HP
Wygląd: brązowy rudy wilk, ma kremowy brzuch, czarny nos i długie, ostre pazury. Marco ma zielone oczy. Jest słodki i śliczny.
Charakter: Śmiały, miły, lubi zawierać znajomości. Jest flirciarski, (ale odkąd ponał Niki to tylko wobec niej.) Jest uprzejmy. Lubi walczyć i jest silny, szybki oprócz tego przystojny czyli jednymi słowy chłopak ideał.
Znaki Szczególne: Pod futrem ma amulet, który dostał od ojca. Miał on mu pomóc w walkach.
Umiejętności: Potrafi porządnie zaatakować z wyskoku.
Choroby: zdrowy
Wiek: 2,5 roku
Urodziny: Pora Chylących się Kłosów
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2014-03-20, 23:37   

Szedłem spokojnie przez Mroczny Las z nadzieją upolowania czegoś sporego. W pewnym momencie poczułem cuchnący zapach zgniłego mięsa. Uznałem, że to zwykła padlina. W lesie panowała głucha cisza, można było spokojnie pomyśleć. Idąc przed siebie odór nie znikał, a wręcz się nasilał. Postanowiłem pobiec przed siebie, by zobaczyć co to. Już po chwili zauważyłem leżące na ziemi zwłoki jakiegoś jelenio-podobnego stworzenia. Wyczułem, że to stworzenie z Ashwindu. Kilka kroków dalej leżała czarna drobna i przede wszystkim nieprzytomna wadera. Natychmiastowo podbiegłem do nieruchomej wilczycy. Trąciłem ją nosem, by sprawdzić czy po prostu nie śpi. Jednak ta nie ruszyła się. Rozejrzałem się wkoło, aby znaleźć jakieś wskazówki, lecz nic nie zauważyłem oprócz tego martwego stworzenia. Szybko wziąłem ją na grzbiet i zaniosłem bliżej jeziorka znajdującego się nieopodal. Oblałem waderę wodą i wyczekiwałem jakiejś reakcji. Gdyby jednak nic się nie działo wziął, bym ją do ognistego medyka.
_________________

Bądź modny - myśl samodzielnie
 
     
Sejlin 
Obcy
Masz mi coś do powiedzenia?


Partner: Żartujesz sobie ze mnie?
HP: 100 HP
Wygląd: Śnieżnobiała, niezwykle zgrabna oraz piękna wilczyca. Jej ogon jest puszysty, natomiast reszta ciała nie. Umięśniona sylwetka. A uszy bardzo spiczaste. Jej oczy są brązowe.
Charakter: Bardzo ostrożna, przyjazna, wierna, zabawna, opiekuńcza i tajemnicza... Raz jej nie ma, a raz jest, bardzo inteligentna trudno, zdobyć jej zaufanie.
Znaki Szczególne: Gdy jest wściekła lub zła w jej brązowych oczach pojawia się płomień ognia, gdy jest smutna jej oczy są szare, gdy jest szczęśliwa jej oczy błyszczą się. Charakterystyczne jest też to, że w nocy jest szybsza niż w dzień, a w dzień jest bardo szybka. Czerpie z księżyca magiczną moc.
Umiejętności: Jest bardzo szybka, silna i niezwykle zwinna. Potrafi umknąć wszystkiemu. . Potrafi zobaczyć to co zechce, może stać się nagle niewidzialna,
Choroby: zdrowa
Wiek: 2 lata i 3 mies.
Urodziny: Pora Karmazynowych Liści
Punkty Doświadczenia: Jeszcze nic.
Wysłany: 2014-04-09, 22:38   

Gdy tylko dostrzegłam co się stało, od razu robiąc krok do tyłu wpadłam do jakiejś kryjówki. Tylko czy to była kryjówka? Przyszedł tu jakiś inny wilk. Przeszedł sobie obok jelenia, czy co to tam bylo, jakby go nie zauważył. Nie mogłam się z tej "kryjówki" wydostać, ale czy to była moja ostatnia chwila? Oby nie! Szepnęła do Kodi'ego - Musisz uciekać.-. Po chwili szepnęłan do drugiego wilka - Co ty tu robisz? Uciekaj!-. Ale było już za późno. Wilk byl przy wodzie z waderą. Jeśli stwór rzuci się na niego, to co się stanie?


Sejlin, radzę czytać posty w temacie, w którym odpisujesz. W przeciwnym razie wychodzą takie właśnie kwiatki.
_________________
REZERWUJĘ:

Nigdy nie mów mi nie...
Bo będzie źle.
Nigdy nie mów mi tak...
Bo wszystko zniszczy twój świat.
Więc co mi musisz powiedzieć?
 
     
Marco
Wojownik
Najemnik



Partner: Jedyna w swoim rodzaju Niki!
HP: 100 HP
Wygląd: brązowy rudy wilk, ma kremowy brzuch, czarny nos i długie, ostre pazury. Marco ma zielone oczy. Jest słodki i śliczny.
Charakter: Śmiały, miły, lubi zawierać znajomości. Jest flirciarski, (ale odkąd ponał Niki to tylko wobec niej.) Jest uprzejmy. Lubi walczyć i jest silny, szybki oprócz tego przystojny czyli jednymi słowy chłopak ideał.
Znaki Szczególne: Pod futrem ma amulet, który dostał od ojca. Miał on mu pomóc w walkach.
Umiejętności: Potrafi porządnie zaatakować z wyskoku.
Choroby: zdrowy
Wiek: 2,5 roku
Urodziny: Pora Chylących się Kłosów
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2014-04-10, 16:04   

Odwróciłem się w stronę z, której dobiegał głos i zauważyłem waderę. Rozejrzałem się wokoło. Przecież jelonio-podobne stworzenie było już martwe, więc nie wiedziałem o co jej chodzi.
- Przed czym? - spytałem lekko zdziwiony po czym podszedłem bliżej, aby pomóc jej wyjść z "kryjówki".
_________________

Bądź modny - myśl samodzielnie
 
     
Wolwerin 
Samotnik
zadrzesz i już się nie podniesiesz



HP: 100HP
Wygląd: ma wiele barw sierści,dzięki temu doskonale się maskuje,ma łańcuch na szyi,oczy też mu się zmieniają,ale zawsze jest wokoł nich jakiś szlaczek niebieski lub czerwony
Charakter: jest agresywnyale też przyjazny.nigdy nie da się przewidzieć jego ruchu,jest też lojalny i broni słapszych.nienawidzi swojej rodziny.często bywa romantyczny
Znaki Szczególne: ma blizne na prawym oku i na klatce piersiowej,nosi łańcuch na szyi,był w niewoli
Umiejętności: , wysoko skacze,zna wiele sztuk walki,ma za współpracowników pantery,rysie,jaguary,potrafi zmieniać barwę oczu i sierści co pomaga mu się maskować,w swoim starym stadzie prowadził polowania i zamachy
Choroby: zdrowy
Wiek: nastolatek
Urodziny: Pora Lodowych Okruchów
Punkty Doświadczenia: polowanie 99,7% walki 100% zadania 81,9%
Ostrzeżeń:
 7/3/6
Wysłany: 2014-04-10, 16:22   

Nagle do kryjówki wpadł jeszcze inny wilk nagle barwa jego sierści zmieniła barwę z białej na czarną
_________________
Było nas trzech w każdym z nas inna krew,ale jeden przyświecił nam cel, mieć u stup cały świat ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
 
     
Marco
Wojownik
Najemnik



Partner: Jedyna w swoim rodzaju Niki!
HP: 100 HP
Wygląd: brązowy rudy wilk, ma kremowy brzuch, czarny nos i długie, ostre pazury. Marco ma zielone oczy. Jest słodki i śliczny.
Charakter: Śmiały, miły, lubi zawierać znajomości. Jest flirciarski, (ale odkąd ponał Niki to tylko wobec niej.) Jest uprzejmy. Lubi walczyć i jest silny, szybki oprócz tego przystojny czyli jednymi słowy chłopak ideał.
Znaki Szczególne: Pod futrem ma amulet, który dostał od ojca. Miał on mu pomóc w walkach.
Umiejętności: Potrafi porządnie zaatakować z wyskoku.
Choroby: zdrowy
Wiek: 2,5 roku
Urodziny: Pora Chylących się Kłosów
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2014-04-20, 13:46   

Spojrzałem w stronę wilka, który wpadł do kryjówki zaraz po tym jak do niej podszedłem. W jednej chwili jego sierść zmieniła kolor. Odskoczyłem kawałek w tył, ale po chwili uśmiechnąłem się z lekkim podziwem.
- Jak to zrobiłeś? - spytałem po czym pomogłem wyjść obojgu z tej kryjówki.
_________________

Bądź modny - myśl samodzielnie
 
     
Sodoma 
Weteran
Nie jestem tani, ale do kupienia.



Partner: Życie w nieświadomości to błogosławieństwo. Wiedza przynosi jedynie szaleństwo...
HP: 100
Charakter: W trzech słowach i jednym skrócie: CIS - Charakter, Inteligencja, Sarkazm.
Znaki Szczególne: ''Byt bytowi nie równy. Lecz każdy równie próżny.'' W dzisiejszych czasach to co zwyczajne staje się niezwykłe. Co jest więc w nim szczególne? To proste. On sam.
Umiejętności: Życie. Lawirowanie miedzy kłamstwami. Balansowanie na graniczy prawdy i kłamstwa, życia i śmierci.
Choroby: Życie samo w sobie jest chorobą. Po co więc ubierać śmierć w poetyckie słowa, skoro nawet w prostych jest nader bolesna.
Wysłany: 2014-04-22, 15:15   

Sejlin, Kodi, Marco i reszta. Ja radze czytać posty ze zrozumieniem. Primo - Stwór jest już martwy od pewnego czasu, nic was nie goni. Secundo - Midnight wyprowadziła was poza ten teren więc logicznym jest fakt, że wypadało by napisać w sąsiednim temacie, że uciekliście i szliście z życiem. Midnight was jedynie popchnęła do ucieczki i sama też pognała przed siebie. Nie musicie wylądować w tym samym miejscu co ona o ile postanowi odpisać. Tak czy owak technicznie nie powinno was tu być ^^ Tyle ode mnie, służę radą.

Wiosna zawitała w tym roku do Wolfeslive z nie lada opóźnieniem. Pewnie się biedna gdzieś poślizgnęła na oblodzonych korzeniach jak tutaj szła. Zima bowiem od wieków złośliwie jej życie utrudniała. Jednak to i tak pozostawało bez znaczenia gdyż wiosna, jak to ona miała w zwyczaju przychodziła. Wcześniej czy później ale jednak się pojawiała, a wraz z nią przychodziło cieplejsze słońce i dłuższe dni. Ale pogoda to nie jedyne co pojawiało się wraz z przybyciem tak długo wyczekiwanej pory roku. Rośliny rozkwitały, zwierzęta wybudzały się ze swojego długiego snu. Wystawiały główki z norek i dziupli. Ptaki wracały zza odległych granic roznosząc wkoło gwar i szum opowieści zza mórz. Tegoroczna wiosna była piękna i przyniosła ze sobą piękne dary, lecz wraz z nią przywiało tu też coś zupełnie innego. Coś co ponownie miało namieszać w szykach wielu istot. A zaczęło niewinnie, totalnym przypadkiem.

Wiosna. Tak właśnie Wiosna, nic innego tylko ona. A jak wiadomo na wiosnę do łbów uderza nam szajba. I bynajmniej nie mamy tutaj na myśli pewnego puchatego osobnika o tymże imieniu, który gdzieś tam daleko właśnie głośno kichną, mrucząc coś pod nosem o tym, że go chyba ktoś obgaduje. Co spowodowało zaczepną drwinę ze strony jego rudej towarzyszki. I tym oto sposobem mamy kolejną, ale pierwszą tej wiosny, kłótnie tej parki. Ale, ale, my nie o nich dzisiaj rozmawiamy. Zostawmy ich sobie na później. Teraz za to należy się skupić na pewnym tajemniczym jegomościu, który niezauważenie wyłonił się zza drzew. Mimo iż dostojna sylwetka czarno-popielatego wilka była w zasięgu wzroku zebranych. Pozostawał on jednoznacznie niezauważony. ~Hmmmm?~ Zamruczał gardłowo, sam do siebie, z zaciekawieniem przyglądając się scenie. Czekoladowe ślepia spoczęły na burasie nieudolnie kombinującym coś z o wiele mniejszą od siebie istotką. Podejrzanie. Jak nic drań ma kosmate myśli! Nos wilczego Adonisa dał mu do zrozumienia, że coś jest tutaj bardzo nie tak, jak być powinno. Jednak cóż go to tak na prawdę obchodziło? No właśnie. Nic. Tak, tez miało pozostać, gdyby jakiś jeden złośliwy trybik nie zastukał w pokrętnym umyśle tajemniczego jegomościa. Ruszył do przodu, jednak nie w przeciwnym kierunku jak zakładał to pierwotny plan, lecz ku zbiegowisku. (Bohater musi bowiem uratować damę z opresji! Ot co!.)
Wkroczył dumnie na niewielka polankę której ziemia nosiła na sobie znamiona rozgrywającej się tutaj walki tytana i płotek. Promienie wiosennego słońca przebijające się przez drzewa tworzyły na ziemi rozległe, ciepłe plamy. Właśnie teraz do pozostałych niczym grom z jasnego nieba, dotarło to, że nie są tutaj sami. Że pojawił się ktoś jeszcze. Cichy obserwator, na bogów i to jaki!
Był jednym słowem piękny, wspaniały wręcz rzeknę. Chociaż to i tak zapewne duże niepodpowiedzenie. Najprawdziwsze wilcze bóstwo.
Poruszał się krokiem spokojnym lecz od jego sylwetki biła siła. Kimkolwiek był, to na pewno nie był osobnikiem z którym chciało by się wejść w konflikt. Znajome było to uczucie, bowiem zebrani taką postawę zobaczyli już wcześniej. Całkiem niedawno. A przypisali ja nikomu innemu jak Midnight. Zarówno on jak i ona brali przestrzeń w posiadanie od tak i nikt się z tym nie śmiał sprzeczać. Jednak różnica miedzy nieznajomym a Księżycowa była ogromna. Siła tamtej pochodziła z jej doświadczenia i miana Przywódcy Wojowników samych oto Księżycowych. Ona roztaczała wokół siebie aurę lodowego spokoju zaś od tego osobnika bił niepokój. Był niebezpieczny. I wszyscy tu zebrani mogli to odczuć i bezzwłocznie zrozumieć. Jakkolwiek piękna nie była by jego okrywa, jakiekolwiek cudne nie było by to atletyczne ciało pokryte gęstym czarno-spopielonym futrem o aksamitnej fakturze. To była jedynie zewnętrzna powłoka. Sama jego istota była niebezpieczna. Zdecydowanie nie był to ktoś kogo chcielibyśmy spotkać w ciemnej uliczce. W jasnej z reszta też nie. Ot takie uosobienie najprawdziwszej ciszy przed burza, najprawdziwszym huraganem.

Potężny wilk zignorował wszystkich. Wymijając ich bezszelestnie, każdy stawiany przez niego krok zdawał się dudnić echem w głowie. Ale przecież nie było ani grama dźwięku. Sama spokojna siła przybysza była wystarczająca by przytłoczyć i sprawić, ze łapy zdawały się ciążyć a żołądek skręcać i wciskać gdzieś mieczy tylne łapy. Czekoladowe oczy iskrzyły delikatnie, ich wzrok skupiony był jednak tylko na niej. Kruchej i bezwładnej, lezącej na ziemi, zdanej na łaskę i niełaskę otaczającego ja świata. Bardzo kapryśnego świata. Zatrzymał się dopiero obok nieprzytomnej wadery i młodego Ognistego basiorka. Brązowo-hebanowe ślepia skierowały swój wzrok na samczyka. Patrzył na niego z góry, wszak to on tutaj rozdawał karty. Błyszczące złowrogo i ostrzegawczo ślepia przebijały go na wskroś, przybysz patrzył na niego takim samym wzrokiem jakim spoglądałby na niewarta jego uwagi padlinę. Chociaż, możliwe, że padlinę potraktowałby nieco łagodniej.
-Spieprzaj.- Jego głos przeciął cisze. Był głęboki, gardłowy, pochodził z głębin niczym złowrogie trzęsienie ziemi. Był jednak zaskakująco przyjemnym dla ucha dźwiękiem. Lecz mimo to, ciął powietrze niczym rozpalone do czerwoności ostrze tnie skórę i rozrywa ciało. Potężny samiec górował nad nim nie tylko samą swa wielkością ale i stanem umysłu. Miał ich w posiadaniu tak samo jak i teren pod jego łapami. Bezsprzecznie.
Niebezpieczna piękność, bo przyznać mu trzeba, że natura szczodrze go obdarzyła. To zdecydowanie nie pasowało do łotra i szachrajstwa jakim bezpodstawnie był.
No cóż moi kochani, zło, jakiekolwiek by nie było, nie zawsze jest parszywe i wzbudza u widza odruch wymiotny. Czasem skrywa się pod powloką najprawdziwszego bóstwa.

Był niebezpieczny to fakt, ale nikt nie mógł nic uczynić kiedy ten zignorowawszy Marco tak dobitnie, że samiec mógł mieć wrażenie, że jest niczym więcej jak zlepkiem atomów, które można mieć w głębokim powarzeniu. Pochylił się i wpierw odsłoniwszy ostre jak brzytwy kły wypełniające smukłe szczęki, tak dla przestrogi jakby komuś strzeliło do łba postawienie mu się. Pradę mówiąc zebrani nie mogli mieć pewności, co było gorsze, starcie z nim czy z nieumarłym jeleniem. Co prawda tego drugiego jakoś udało się powstrzymać, co do tego osobnika pewności nie było. Basior chwycił bezwładne ciałko kruszyny lezącej u jego łap. Z niezwykłą delikatnością jak i łatwością ułożył ją sobie na grzbiecie. Po czym odszedł w sobie tylko znanym kierunku. Nie zaszczycając nikogo nawet jednym spojrzeniem. Znikną tak szybko jak się pojawił, pozostawiając za sobą jedynie aurę niepewności i ściskającej żołądek trwogi.
Był niebezpieczny. Tyle tylko wiedzieli. Przepiękny demon, który zabrał co chciał i znikną bez śladu. Tropienie go było by daremnym szaleństwem.

Rozdział tej historii właśnie się zamkną. Bestia Ashwindu została pokonana, bohaterzy wygrali, ratując swych pobratymców i tryumfując nad złem. Jednak każda historia potrzebuje jeden dobry czarny charakter, który pojawia się i znika jak tylko mu się podoba. Dzisiaj pojawił się w najmniej oczekiwanym momencie i zabrał jedna duszą z diabli jedni wiedza jakiej przyczyny. Czyżby resztki, jak my to mówimy, człowieczeństwa? Nie liczyłabym na to, jednak pewności w obliczu tego jegomościa nigdy mieć nie będziemy. Sama bowiem Jaskółka nie miała jeszcze pojęcia, że jej drogi skrzyżowały się z istotą, której nie będzie potrafiła przejrzeć.
 
     
Marco
Wojownik
Najemnik



Partner: Jedyna w swoim rodzaju Niki!
HP: 100 HP
Wygląd: brązowy rudy wilk, ma kremowy brzuch, czarny nos i długie, ostre pazury. Marco ma zielone oczy. Jest słodki i śliczny.
Charakter: Śmiały, miły, lubi zawierać znajomości. Jest flirciarski, (ale odkąd ponał Niki to tylko wobec niej.) Jest uprzejmy. Lubi walczyć i jest silny, szybki oprócz tego przystojny czyli jednymi słowy chłopak ideał.
Znaki Szczególne: Pod futrem ma amulet, który dostał od ojca. Miał on mu pomóc w walkach.
Umiejętności: Potrafi porządnie zaatakować z wyskoku.
Choroby: zdrowy
Wiek: 2,5 roku
Urodziny: Pora Chylących się Kłosów
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2014-04-22, 19:17   

//I kto tu mówi o czytaniu ze zrozumienie -,- Po pierwsze Marco próbował pomóc Jaskółce, po drugie Marco i Wolwerin przyszli tu sami przed Midnight, więc ta nie mogla ich wyprowadzić -,-'

Marco zauważył wilka gdy tylko wyłonił się zza drzew. Nie przestraszył się go jednak, jakby się większości zebranych osób mogło wydawać. Nie widział w nim zagrożenia, tylko kolejnego przybyłego wilka. Kiedy ten krzyknął Marco w ogóle to nie obchodziło. Wiedział, że chcę jej pomóc, a co myślał sobie ten basior obchodziło to tyle co nic.
- Dla twojej wiadomości, to próbowałem jej pomóc! - krzyknął za nim, gdy ten odchodził. Nie liczyło się dla niego kto uratuje waderę. Ważne, żeby jej pomóc. Nie ufał do końca wilkowi, więc postanowił spróbować go śledzić. Nie ważne jak trudne mogło, by się to wydawać.

//Edytować jest łatwiej niż pisać kolejnego posta. Więc edytuję.
Uwaga, wyjaśniam:
Błąd i jeszcze raz błąd.
Po pierwsze Sodom jako postać, tego nie wie. Nie było go tu wcześniej więc jako postać a nie ma pojęcia co się wydarzyło (jasnowidzem nie jest) i może interpretować sytuacje jak mu się tam zachce. Dlatego nie ma prawa wiedzieć, że ty akuratnie chciałeś pomóc Jaskółce. On jako postać reaguje na to co się akuratnie dzieje i interpretuje to zgodnie z informacjami jakie ma i własnym widzi-mi-się. Pamiętajmy bowiem, że wiedza postaci nie jest równa wiedzy osoby nią grającej. To dwie odrębne rzeczy. ;)
Po drugie, Nie jest prawda, że ty i Wolverin byliście tu przed Midnight. Proszę nie próbuj mi wmówić, że jest inaczej bo potrafię czytać i liczyć na tyle by widzieć, że Post Midnight, gdzie zmusza Sejlin i Kodi'ego do ucieczki, wyprowadzając ich tym samym z tego miejsca, jest na długo przed pojawieniem się Ciebie i Wolwerina. ^^
Tutaj pojawia się tez błąd w sztuce, gdybyście czytali ze zrozumieniem zarówno Sejlin jak i Kody już dawno byli by poza tym obszarem (nie w jakiejś kryjówce która nie wiadomo skąd się wzięła no ale już mniejsza o to, błąd w sztuce. :P) a co za tym idzie zarówno Wolwerin jak i ty nie 'wpadlibyście' do ów tajemniczej kryjówki. Więc coś co teoretycznie nie ma prawa się dziać teraz by się nie działo. Jakoś czuję się zobowiązana tę sprawę naprostować ^^
Tak więc proszę was wszystkich o czytanie ze zrozumieniem :P bo potem mamy takie, jak to Rudzia okresliła: 'kwiatki' i drobne zamieszania ^^
(A jak już mamy się bawić w drobiazgowość i wytykać palcami kto czego nie doczytał to proszę bardzo. Sodom nigdzie nie krzyczał, jak wół jest napisane, że głos miał gardłowy i przyjemny dla ucha. Krzykiem to to być raczej być nie może :P)
~Perliszowa
//
_________________

Bądź modny - myśl samodzielnie
 
     
Wolwerin 
Samotnik
zadrzesz i już się nie podniesiesz



HP: 100HP
Wygląd: ma wiele barw sierści,dzięki temu doskonale się maskuje,ma łańcuch na szyi,oczy też mu się zmieniają,ale zawsze jest wokoł nich jakiś szlaczek niebieski lub czerwony
Charakter: jest agresywnyale też przyjazny.nigdy nie da się przewidzieć jego ruchu,jest też lojalny i broni słapszych.nienawidzi swojej rodziny.często bywa romantyczny
Znaki Szczególne: ma blizne na prawym oku i na klatce piersiowej,nosi łańcuch na szyi,był w niewoli
Umiejętności: , wysoko skacze,zna wiele sztuk walki,ma za współpracowników pantery,rysie,jaguary,potrafi zmieniać barwę oczu i sierści co pomaga mu się maskować,w swoim starym stadzie prowadził polowania i zamachy
Choroby: zdrowy
Wiek: nastolatek
Urodziny: Pora Lodowych Okruchów
Punkty Doświadczenia: polowanie 99,7% walki 100% zadania 81,9%
Ostrzeżeń:
 7/3/6
Wysłany: 2014-06-11, 16:14   

Wilk przysłuchiwał się rozmowie
-to,to nic takiego,mam taki mechanizm.Coś w tym stylu.
Usłyszał spierdalaj.Postanowił się zamaskować i odejść.On też nie ufał wilkowi.Pomoc może czynić każdy.Towarzyszył nieznajomemu.
_________________
Było nas trzech w każdym z nas inna krew,ale jeden przyświecił nam cel, mieć u stup cały świat ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

We are not responsible for any content sent using
and/or included in the forum by users.

If your artwork has been stolen and you see it here,
contact with us and we will remove it!

Strona wygenerowana w 0,73 sekundy. Zapytań do SQL: 8