Wolfeslive - Stań się prawdziwym wilkiem. Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Orzeźwiająca Oaza
Autor Wiadomość
Aldertree 
Obcy


HP: 100
Wygląd: Wysoki i chudy basior o ciekawym umaszczeniu; brąz przeplata się z szarym i czarnym, a tułów wilka zdobią białe plamy. Jego sierść jest bardzo miękka i puszysta, miejscami nastroszona. Uszy zawsze czujne i słyszące najmniejszy szelest, a piwne oczy bacznie obserwują rzeczywistość.
Charakter: Wredny, rzadko chętny do rozmowy. Jego wypowiedzi są przesiąknięte sarkazmem. Ma raczej obojętny stosunek do świata i innych wilków. Często trudno go zrozumieć, ale pomimo chłodnego charakteru, potrafi okazać troskę i wrażliwość.
Choroby: Zdrowy
Wysłany: 2010-05-08, 20:35   

Szary basior zagłębił się w swojej pamięci i zatopił się w wirze nazw, miejsc i imion. Nie pamiętał jak Ci wszyscy się nazywali, ale coś tam pamiętał.
- Tak, kilka wilków... Jestem raczej typem samotnika, więc nie jest ich za wiele. Katastrofa, jej brat Burzowy Gniew, który wydał się jakiś nie tego, no i Marshmallow, którego imię przyprawiło mnie o wybuch śmiechu. - stwierdził. - Teraz chyba już pójdę, jest tu zdecydowanie za gorąco. Na pewno jeszcze kiedyś się spotkamy.
Uśmiechnął się do niej i otarł się o jej futro. Potem pobiegł przed siebie.
_________________
photo by reixed.deviantart

imię: Aldertree, w skrócie Aldi.
wiek: 3 lata.
wataha: Jestem samotnikiem.
rodzina: Siostra Leah.
znajomi: Trochę tam osób znam.
przyjaciele: Blaze.
wrogowie: Żeby życie było ciekawsze.


Nie chcę być mężczyzną. Chcę być gniewnym nastolatkiem, który nie radzi sobie z wewnętrznymi demonami i dlatego wyżywa się werbalnie na innych.
 
     
Leah 
Wilk podporządkowany



HP: 100
Umiejętności: Wyjątkowo dobry wzrok i niepohamowany język.
Choroby: Zdrowa
Wiek: 6 wiosen? 7? Kto to liczy...
Wysłany: 2010-05-08, 20:45   

Tę pierwszą nazwę poznała. W końcu Katastrofa była również w tej tam hali pasterskiej. Skinęła łbem.
- To pa.. - Gdy on odbiegł, też wstała, ale tylko po to żeby się napić wody. Podeszła bliżej do oazy i napoiła się ponownie.
Potem położyła się i czując jak słońce ogrzewa jej i tak już nagrzane futro, wpatrywała się z pod przymrużonych powiek w tubylczego, zamulającego basiora. Nie musiało minąć wiele czasu by przypatrywanie się basiorowi jej się znudziło. Po za tym zrobiło jej się już gorąco. Wstała, napiła się jeszcze wody i wyruszyła w dalszą drogę. Tym razem nie zamierzała dojść aż tak daleko.
_________________
Ja jestem tą, która zrujnuje Ci życie

Cynizm, egoizm, subiektywizm, pesymizm, realizm -
- Cechy pozwalające mi dążyć do szczęścia.

Ucieczka przed walką jest czymś najgorszym,
co może się nam przytrafić.
Jest o wiele gorsza od przegranej,
ponieważ klęska zawsze może stać się dla nas źródłem doświadczenia i nauką,
a ucieczka daje nam tylko jedną możliwość:

Głosić zwycięstwo naszego wroga.


 
     
Eternal Dream 
Obcy
Szukająca...


Partner: Sama...
HP: 100
Wygląd: Śnieżnobiałe, wręcz nierealne futro, puszysty i długi ogon o raz piękne zielone ślepia.
Charakter: Jest dość tajemnicza i cicha, a zarazem ostrożna przez co czasami agresywna. Nie może znieść ''wesołych'' wilków i woli się od nich trzymać z daleka... Zdecydowanie pasuje jej towarzystwo basiorów, gdyż do wader w przeszłości straciła zaufanie. Innym sposobem na zdobycie jej zaufania jest... Zgaduj.
Znaki Szczególne: Zielone ślepia przyciągające uwagę.
Umiejętności: Poznaj ją, a się przekonasz.
Choroby: Zdrowa
Wysłany: 2010-06-02, 19:10   

Wadera o co nie dziwne szczupłej i zgrabnej sylwetce biegła truchtem najwyraźniej w jakimś celu. Zgadza się. Szukała kogoś z kim mogłaby pogadać, poprzebywać, gdyż od jakiegoś czasu tylko samotność jej doskwiera. Żadnych przygód, tylko ta cisza... Przysiadła gdzieś w cieniu odpoczywając od upału.
_________________
♣ Imię: To jedno jedyne i najpiękniejsze {Eternal Dream}
♣ Wiek: Nie powinno cię to interesować...
♣ Xywki: EDka, Dream, E.T.{by Hera}
♣ Partner: Sa
ma, jednak chciała by to zmienić... {Brak}
Ko
chałam: Snapper, Naazir
♣ Nienawidzi: b
ezczelności i ignorowania jej...
♣ Wrogowie: bycie tu jest prostsze niż myślisz...{0}
♣ Przyjaciele: Znaczy problemy? Nie... Ja ich unikam.... {1}
♣ Rodzina: Znaczy, że co? Proszę o inny zestaw pytań!
♣ B. Lubię: Snapper, Dębowe Serce, Wanilowy Obłok, Powiew Północy {Ci, których uwielbiam towarzystwo}


Kiedyś
 
     
Nike 
Młoda Krew



HP: 100
Wygląd: Szary basior o długich łapach i ciemnoszarych ślepiach. Często chodzi przygarbiony z nosem przy ziemi, choć i tak ma problemy z węchem. Można zauważyć u niego długie pazury i ostre kły.
Charakter: Skryty, nieufny i ponury. Zdaje się być zły i oddalony od innych wilków, ale jak pozna kogoś bliżej to staje się bardziej pogodny. Trzeba go poznać żeby zobaczyć.
Choroby: Zdrowy
Wysłany: 2010-06-02, 19:26   

W sumie poznał tu już kilka osób. Tych dobrych jak również tych złych. Trochę się przy tym otworzył, ale miał nadzieję jeszcze kogoś poznać. Może w końcu by się z kimś zaprzyjaźnił. Albo chociaż trochę pogadał. Przyczłapał w tym celu do oazy żeby mieć wodę w zasięgu łapy. Na wszelki wypadek. O! I nawet nie był tu sam. Zauważył białą waderę. Usiadł w pobliżu nie chcąc narazie zakłócać jej spokoju.
_________________


Nie sposób oswoić się ze śmiercią. Żołnierze, lekarze i przedsiębiorcy pogrzebowi widzą ją bez przerwy i przyzwyczajają się do pewnych jej aspektów, lecz nie do jej istoty. Nie sądzę, aby ktokolwiek to potrafił. Dla mnie otrzymanie wiadomości o śmierci bliskiej osoby jest jak droga w dół po znanych, lecz pogrążonych w mroku schodach. Chodziłeś nimi milion razy i wiesz, ile stopni jeszcze przed tobą, ale gdy chcesz stanąć na następnym, okazuje się, że go nie ma. Potykasz się i nie możesz w to uwierzyć. I od tej pory będziesz się tam potykał często, ponieważ, jak wszystkie rzeczy, do których przywykłeś, ten brakujący stopień stał się cząstką ciebie.

    Miano: Nike, νίκη. Oznacza zwycięstwo.
    Wiek: Trochę ponad trzy lata.
    Wataha: Służbę pełni w Watasze Księżyca.
    Ranga: Samotnik » Młoda Krew » Łowca.


{ Kiedy znalazłem się na dnie, usłyszałem pukanie od spodu. }

Partnerka: With or without you I can't live.
Znajomi: Casablanca,
Przyjaciele: ...
Wrogowie: Haruhiko.
 
     
Aliya 
Przywódca Wojowników
alea iacta est



HP: 100%
Wygląd: Jej drobne, kruche i delikatne ciało obleczone zostało przez Stwórcę biało-kremowym, aksamitnym futrem, doskonałym wprost na okrutne, śnieżne zimy. Końcówka ogona wygląda zaś tak, jakby została umyślnie nadpalona; w rzeczywistości, jest to najzupełniej naturalny kolor. Oczy jej mają łagodny, subtelny odcień turkusu, zaś uszy rozstawione są szeroko, co uznawane jest powszechnie za mniej lub bardziej wydatny znak szczególny.
Charakter: Aliya z pewnością wybija się z tłumu próżnych, nieporadnych i słodkich wader. Pomimo swej drobnej budowy i futra w kolorze, który ponoć symbolizuje niewinność, jest stworzeniem niezaprzeczalnie okrutnym i silnym psychicznie, co jednak nie wyklucza honoru i umiejętności cokolwiek niemałych w dziedzinie dyplomacji i logicznego myślenia. Cechy te, niełatwe do zdemaskowania podczas pierwszego zetknięcia się z ową osobniczką, zazwyczaj kryją się pod całunem utkanym zręcznie z nici niezbadanego rodzaju. Bardzo trudno wyprowadzić ją z równowagi, nieprzemyślane bluźnierstwa pod adresem jej i jej watahy są przezeń zwyczajnie ignorowane, lub kończone poprzez walkę bądź celną, ironiczną ripostę. Niemały trud sprawia stereotypowym, milutkim i naiwnym wilczkom zaprzyjaźnienie się z białą; takowych uważa za pustych i niewartych uwagi. Nie zostało odkryte, czy jakiekolwiek jestestwo zdołało zaskarbić sobie jej przyjaźń.
Znaki Szczególne: Liczne blizny, aktualnie zakryte futrem; turkusowe tęczówki; dość specyficzne, oplecione ciasno ironią i sarkazmem usposobienie.
Umiejętności: Potęga egzystencjalna nie jest niczym innym, jak jedynie czymś niematerialnym i ulotnym, jednakowoż Aliya jest waderą zaprawiona w bojach, biegach i łowach, podobnie zresztą jak i większość przedstawicieli gatunku, do którego przynależy. Wyróżnia się także spokojem i chłodną oceną swych szans w sytuacji zagrożenia, gdyż w dzisiejszych czasach niewielu jest do tego zdolnych.
Choroby: Zdrowa.
Wysłany: 2010-11-15, 18:38   

Aliya nie kroczyła normalnie, raczej szurała łapami po rozgrzanym do czerwoności piasku. Poduszeczki łap jęły się z wolna przyzwyczajać do gorąca, jednakże piach w dalszym ciągu parzył łapy. Gałki oczne białej powędrowały ku niebu. Mimo, że panowała późna jesień, to na pustyni było piekielnie gorąco, niby w samym środku lipca lub początku sierpnia. Jakieś anomalie pogodowe, pewnie zimą znowu będzie półtorametrowa warstwa śniegu, a potem mokra breja.
~ Boże święty, jak tu jest okropnie... ~ skrzywiła się, zawieszając oczy na horyzoncie. Z daleka mogła dostrzec jedynie odrobinę zieleni i parę skał. Nie zmieniła jednak szybkości, z jaką się poruszała. Równie dobrze mogło być to złudzenie, nic więcej tylko w dalszym ciągu ten cholerny piach.
~ ...gorąco ~ uzupełniła, wywieszając jęzor na zewnątrz i modląc się, ażeby nikt jej teraz nie spotkał. Dotychczas żadna znajoma, lub nawet nieznajoma sylwetka nie ukazała się w polu widzenia. Tym lepiej, wreszcie ma troszkę czasu dla siebie, choć znając życie, zaraz przylezie tu za nią jakiś natrętny wilczek, szukający równie natrętnego rozmówcy. Wtedy Aliś dostanie chyba nerwicy... No, chyba, że trafi na kogoś inteligentnego.
W końcu dotarła do miejsca, które wcześniej zauważyła. Ostrożnie zanurzyła łapę w wodzie. W jednej chwili ogarnął ją przyjemny chłód. Westchnęła cicho i zanurzyła się w cieczy, aby trochę ulżyć skórze.
Gdy już wyszła z wody, wyglądała jak zmokła kura. Otrząsnęła się z maleńkich kropelek, po czym wdrapała się na jedną z niższych skał i tam ulokowała swe ciało. Przymknęła lekko ślepia, bacząc jednak, czy nic jej nie zagraża.
_________________

    Nadzieja jest jak popręg w siodle ~ mała rzecz, ale kiedy pęka,
    świat wywraca się do góry nogami.

Aliya.
• narodzona trzy lata temu.
cierpieć ~ oto jedyny sposób
..na poznanie poczucia istnienia.
m o o n l i g h t


    Każdy normalny człowiek
    ma od czasu do czasu ochotę splunąć w dłonie,
    zatrzeć ręce, wywiesić czarną flagę na maszcie
    i zacząć podrzynać gardła.
 
 
     
Mistyczny 
Obcy
Bariolé "Kolorowy"


HP: 81%
Wygląd: normalnych rozmiarów basior o futrze ciemnobrązowym, miejscami czarnym, przyprószonym białym włosiem, oczach przenikliwych i poważnym wyrazie pyska
Znaki Szczególne: dwukolorowe ślepia (bursztynowe, zielono-niebieskie)
Choroby: zdrowy
Wysłany: 2010-11-17, 16:34   

Łapy Mistycznego obrały ten sam kierunek, co wcześniej, jakby basior chciał całościowo, dokładnie poznać ową krainę. Obeszli wielkie, górskie jezioro o krystalicznie czystej wodzie, aby począć wspinać się na szczyt średniej wielkości górki, a kolejno skręcić w niewielką ścieżkę, która doprowadziła ich do terenów piaszczystych. Na początku Hebanowy zwątpił w swoje umiejętności określania kierunku, bowiem myślał, że znów trafił nad morze. Wówczas przystanął, rozglądając się uważnie. Myśl ta jednak szybko uleciała z jego łba. Było tu stanowczo za sucho, a Słońce grzało jak szalone. Nie było sensu się wracać (bo do czego?), a więc wilk postanowił ruszyć przed siebie. Ciemne łapska zanurzały i wynurzały się ze złocistego piasku. Podróż ta nie należała do najłatwiejszych. Samotnik miał stanowczo utrudnione zadanie, ponieważ trzymał w pysku karmelowe szczenię, a to uniemożliwiało mu ochłodzenie swego organizmu. Dodatkowo, jego brunatne futro jak magnes przyciągało do siebie ciepłe promienie, co po kilkudziesięciu krokach stało się uciążliwie. Ucieszył się, dostrzegając w oddali zielone liście drzew, a owa radość przyczyniła się do zwiększenia tępa. Dotarłszy do oazy, delikatnie położył szczeniaka na ziemi, po czym wszedł do wody. Zanurzył się w całości, delektując się przyjemnym chłodem i orzeźwieniem, po czym skierował wzrok na małego. - Chodź. - Wydał pozwolenie, podchodząc bliżej brzegu, aby móc pilnować jego poczynań.
Nie zauważył białej wadery, która znajdowała się kilkanaście metrów od nich. Nie oczekiwał, że kogokolwiek zastanie w takim miejscu, więc nie skupiał na tym swojej uwagi.
_________________
 
     
Słoneczny Cień 
Obcy
Nnn?


HP: 100
Wygląd: Karmelowe szczenię z jasnymi plamami na pysku i łapkach. Malutkie stworzenie o czarnych oczętach.
Charakter: Uroczy, nieporadny szczeniaczek.
Choroby: Zdrowy
Wysłany: 2010-11-17, 16:40   

Maluch po tak długiej wędrówce w upale natychmiast wbiegł z piskiem do wody i zaczął pływać, tarzać się i pić. On także nie zauważył wadery. Słońce przygrzewało mu mocno podczas podróży, toteż teraz, w chłodnej, przyjemnej wodzie, poprzysiągł sobie, że już nigdy nie wejdzie na pustynię bez chodzącego za nim źródełka wody.
Jego malutki ogonek merdał radośnie, a samo szczenię dyszało z radości, gorąca i ulgi. Obejrzał się na Bariolé i wyseplenił:
-A dlaciego tu jeśt tak golącio?
To pytanie nurtowało go, odkąd poczuł pierwszy promień słońca na swej sierści.
Jego małe oczka chciwie wędrowały po Oazie, szczęśliwe tak wieloma kolorami po jednostajnej, złotej krainie piachu, piachu i jeszcze raz piachu.
_________________


In my shoes just to see
What it’s like to be me
I’ll be you, lets trade shoes
Just to see what it be like to
Feel your pain, you’ll feel mine
We’ll go inside each other’s minds
Just to see what we find
Look at shit through each others eyes

Don’t let them say you ain’t beautiful
They can all get fucked, just stay true to you.
 
     
Aliya 
Przywódca Wojowników
alea iacta est



HP: 100%
Wygląd: Jej drobne, kruche i delikatne ciało obleczone zostało przez Stwórcę biało-kremowym, aksamitnym futrem, doskonałym wprost na okrutne, śnieżne zimy. Końcówka ogona wygląda zaś tak, jakby została umyślnie nadpalona; w rzeczywistości, jest to najzupełniej naturalny kolor. Oczy jej mają łagodny, subtelny odcień turkusu, zaś uszy rozstawione są szeroko, co uznawane jest powszechnie za mniej lub bardziej wydatny znak szczególny.
Charakter: Aliya z pewnością wybija się z tłumu próżnych, nieporadnych i słodkich wader. Pomimo swej drobnej budowy i futra w kolorze, który ponoć symbolizuje niewinność, jest stworzeniem niezaprzeczalnie okrutnym i silnym psychicznie, co jednak nie wyklucza honoru i umiejętności cokolwiek niemałych w dziedzinie dyplomacji i logicznego myślenia. Cechy te, niełatwe do zdemaskowania podczas pierwszego zetknięcia się z ową osobniczką, zazwyczaj kryją się pod całunem utkanym zręcznie z nici niezbadanego rodzaju. Bardzo trudno wyprowadzić ją z równowagi, nieprzemyślane bluźnierstwa pod adresem jej i jej watahy są przezeń zwyczajnie ignorowane, lub kończone poprzez walkę bądź celną, ironiczną ripostę. Niemały trud sprawia stereotypowym, milutkim i naiwnym wilczkom zaprzyjaźnienie się z białą; takowych uważa za pustych i niewartych uwagi. Nie zostało odkryte, czy jakiekolwiek jestestwo zdołało zaskarbić sobie jej przyjaźń.
Znaki Szczególne: Liczne blizny, aktualnie zakryte futrem; turkusowe tęczówki; dość specyficzne, oplecione ciasno ironią i sarkazmem usposobienie.
Umiejętności: Potęga egzystencjalna nie jest niczym innym, jak jedynie czymś niematerialnym i ulotnym, jednakowoż Aliya jest waderą zaprawiona w bojach, biegach i łowach, podobnie zresztą jak i większość przedstawicieli gatunku, do którego przynależy. Wyróżnia się także spokojem i chłodną oceną swych szans w sytuacji zagrożenia, gdyż w dzisiejszych czasach niewielu jest do tego zdolnych.
Choroby: Zdrowa.
Wysłany: 2010-11-17, 17:53   

Cichego oddechu wadery stojący przy brzegu źródełka osobnik w ogóle by nie usłyszał, jednak sama jej sylwetka, obleczona biało-kremowym futrem na tle skał otaczających oazę była choć w niewielkim stopniu widoczna - w każdym razie, wędrowiec stojący niedaleko z pewnością by ją zauważył.
Metaliczny zgrzyt piachu osuwającego się spod łap wybudził ją z letargu, jednak powieki były zbyt rozleniwione, aby automatycznie unieść się w celu namierzenia nowo przybyłego. Wsłuchiwała się jednak uważnie w zaistniałą między wilkiem a szczenięciem (bo kto inny tak uroczo, lub też według wadery denerwująco, sepleni?), aczkolwiek nieco wybrakowaną konwersację. Zaciekawiona uchyliła lewą powiekę, ukazując skrawek niebieskiego oka. Promienie słońca w dalszym ciągu trzymały się odeń z daleka, skały okazały się doskonałym schronieniem przed ich, dla co poniektórych, słabszych osobników, zabójczą potęgą. Wskutek tego, kolor jej tęczówek nie został wyróżniony na tle całej sylwetki i dojrzeć go było można było tylko wtedy, gdy się spojrzało bezpośrednio nań.
Po pewnym czasie, gdy już wypoczęła, a i słońce zmniejszyło już siłę grzania, Aliya zeskoczyła ze skały i niby-dumnie przeszła obok wilka ze szczenięciem, niebawem znikając gdzieś w oddali.
/zt/
_________________

    Nadzieja jest jak popręg w siodle ~ mała rzecz, ale kiedy pęka,
    świat wywraca się do góry nogami.

Aliya.
• narodzona trzy lata temu.
cierpieć ~ oto jedyny sposób
..na poznanie poczucia istnienia.
m o o n l i g h t


    Każdy normalny człowiek
    ma od czasu do czasu ochotę splunąć w dłonie,
    zatrzeć ręce, wywiesić czarną flagę na maszcie
    i zacząć podrzynać gardła.
 
 
     
Mistyczny 
Obcy
Bariolé "Kolorowy"


HP: 81%
Wygląd: normalnych rozmiarów basior o futrze ciemnobrązowym, miejscami czarnym, przyprószonym białym włosiem, oczach przenikliwych i poważnym wyrazie pyska
Znaki Szczególne: dwukolorowe ślepia (bursztynowe, zielono-niebieskie)
Choroby: zdrowy
Wysłany: 2010-12-03, 23:18   

Wziął głęboki wdech. - Bo to jest pustynia. - Odpowiedział na zadane pytanie, unosząc pysk i kierując go na wschód. Przymknął delikatnie powieki, gdy gorący podmuch potargał jego ciemne futro, a koniuszek jego ogona nerwowo drgnął. - Tu za dnia jest gorąco, a nocą zimno. - Kontynuował, nie patrząc na szczeniaka. Łapy wciąż miał zanurzone w wodzie, co skutecznie chłodziło jego ciało, ale nie uspokajało zaniepokojonego ducha. Czuł coś. Wiatr dmuchnął kolejny raz.
Nieco zaskoczony samą obecnością obcej mu wadery, nie przejął się jej odejściem. Jeśli nie ona, to ktoś inny udzieli mu informacji, w tej chwili najważniejszych, bo wiedza, którą dysponował była zanadto uboga i niewystarczająca. Problem polegał na tym, że wpierw musiał takiego kogoś znaleźć, a to wciąż należało do zadań niełatwych, gdyż nie miał mapy tych terenów we łbie i nie wiedział, gdzie może przebywać wiele wilków, a zważywszy na fakt, iż znajdował się na totalnym pustkowiu, nie miał co liczyć na swój węch.
Koniuszek ogona poruszył się ponownie. Wicher wzmagał się, przynosząc ze sobą ziarenka piasku. Nie minęła chwila, a złocista fala pojawiła się w zasięgu wzroku, a nawet łapy. - Idziemy. - Warknął, chwytając szczeniaka zębami i czym prędzej oddalając się od piaszczystego deszczu. Nie ważne gdzie.
Uniknęli burzy piaskowej.
_________________
 
     
Noisette 
Alpha Watahy Nocy



Partner: Własny cień.
HP: 100/100
Wygląd: KP.
Charakter: KP.
Umiejętności: zdolność określania stopnia odporności psychicznej postaci.
Choroby: zdrowa, żadną zarazą nietknięta.
Wiek: W kwiecie wieku; około sześciu lat.
Wysłany: 2011-05-07, 22:51   
   Tytuły: Questgiver || Naczelny malarz WLowy ^^ || Nois, spal się >:3 || MG || Autor nowego loga || NOS. || Autor najlepszego zestawu marzec '12


Jeśli ów kraina, wyposażona w niejedną miejscówkę, która przyciąga masę istot, bowiem jest niemal bez skazy, jest jedyną krainą spośród niezliczonych, będącą tak doskonałą, to co jest powodem dla którego Noisette nie czuję się tu dobrze?
Przecież jej piękno przewyższa noc, gwiazdy... Widocznie nie w tym sęk.
Może jest po prostu krainą wyludnioną, albo właśnie, co gorsze - zaludnioną. Coraz mniej pobratymców, więcej ludzi pragnących posiąść te dziewicze krajobrazy. Czyżby wadera czuła niepokój? Przecież nie posiada żadnych bliskich, o kogo więc miałaby się troszczyć? Chyba pozostaje jej tylko troska o swój własny tyłek. Jest już w takim wieku, że samotność przestaje być synonimem wolności. Samotność to wolność. Wolność to nie samotność, jednak teraz nawet samotność nie jest dla niej czymś w rodzaju wolności. Przytłacza ją. Z każdym dniem zdaje się być dlań coraz cięższa. Czy jest jakiś sposób, aby temu zaradzić? Pytanie nurtujące ją od wieków.
_________________
    Wataha: moje drugie imię ~ Noc.
    Kariera: Młoda Krew > Pomocnik Medyka > Szaman > Alpha Watahy.
    Wiek: tajny szyfr do sejfu, który wciąż pozostaje niedostępny.
    Sześć, regularnych kręgów otoczyło waderę grubą linią.

    Kompan: sama sobie jest orężem.


ø The sound of iron shocks is stuck in my head,
The thunder of the drums dictates
The rhytm of the falls, the number of deads.
dsdfdsf
 
 
     
Armes Herz
Młoda Krew



Partner: Jak na razie Arm nie umie kochać. Może kogoś, równie szalonego i chorego psychicznie.
HP: 100/100
Wygląd: Arm to duży Basior o kremowo-złotym ubarwieniu: długa sierść chroni go przed mrozami w zimie, a zaś w lecie - gubi ją. Ma duże uszy i szkarłatne oczy. Jego największym atutem wyglądu są długie łapy, jak u Wadery, lecz silniej zbudowane. Ogon także ma podobny kształt, jakby za długi na normalnego wilka, a także zbyt puszysty: tarza się po ziemi, brudząc się w błocie i Bóg wie w czym innym.
Charakter: Trudno opisać jego charakter. Jest romantyczny, poetycki, opiekuńczy. Broni zawsze słabszego, a czasami nawet silniejszego. Ma zwariowaną naturę - z jedną osobą jest radosny oraz romantyczny, a z drugą nagle samotny, smutny. Ma pewne tajemnice, które zdradza po dłuższym poznaniu.
Znaki Szczególne: Ma ich wiele, ukrytych pod sierścią, ale pokazuje je nielicznym...
Umiejętności: Hm... Jeżeli zdolność do samobójstwa się zalicza, ma ich mnóstwo.
Choroby: Chory psychicznie.
Wysłany: 2011-05-09, 17:41   

Ciało Arms'a kiwało się raz w prawą, a raz w lewą stronę. Nos był wykręcony do góry, a karmazynowe ślepia próbowały patrzeć na słońce bez bólu. Nie wiedział, że grozi mu to ślepotą. Z ust wydobywało się mamrotanie, jakby w formie cichej piosenki, wyliczanki. Łapy parzyły od gorącego piasku, ale w tym momencie mózg nie był podłączony do jego zmysłów. Przeszedł długą drogę, lecz nie czuł także zmęczenia. Dopiero, jak poczuł nowy zapach, zwrócił łeb ku normalnej pozie. Spróbował zobaczyć kto to, ale, przez światło słońca, widział jedynie jedną, wielką, zieloną plamę. Postał tak chwilę, jak wyrzeźbiony w skale, bez żadnego wyrazu na pysku, aż zieleń zniknęła. Tylko wtedy zauważył szarą istotę, jaką była Wadera przed nim. Wtedy na jego twarzy pojawił się uśmiech, a on wycedził:
Czeeść. Mów mi Herz.
Posadził zad na gorącej ziemi, przypatrując się uważnie drugiej. No co, raczej trzeba znać szczegóły wyglądu potencjalnie przyszłej jednostki, która potencjalnie stanie się jego przyjaciółką lub wrogiem, nie?! Tymczasem, we łbie pojawiły jej się te słowa:
Szary. Duży. Umięśniony. Ładny.
Czy to odnosiło się do tamtej, czy jednak jego zryta psychika plątała mu figle?
 
     
Noisette 
Alpha Watahy Nocy



Partner: Własny cień.
HP: 100/100
Wygląd: KP.
Charakter: KP.
Umiejętności: zdolność określania stopnia odporności psychicznej postaci.
Choroby: zdrowa, żadną zarazą nietknięta.
Wiek: W kwiecie wieku; około sześciu lat.
Wysłany: 2011-05-09, 19:38   
   Tytuły: Questgiver || Naczelny malarz WLowy ^^ || Nois, spal się >:3 || MG || Autor nowego loga || NOS. || Autor najlepszego zestawu marzec '12


Nie można rzec, że poczuła na swym ciele czyjeś spojrzenie, no ludzie, trzymajmy się praw rządzących naturą. Gdyby nie ciche mamrotanie, wadera z pewnością nie obejrzałaby się za siebie.
Gromkim, dźwięcznym głosem, ale jak na wilczycę przystało - zakomunikowała - Oryginalne imię, śmiałku.
W jej tonie słychać było nutkę wyniosłości.
No cóż, trzeba mu to przyznać - bojaźliwy nie był. Noisette lubiła typków, którzy nie ględzili, owijając w bawełnę. Niezależnie od wieku, w końcu to przecież tylko przypuszczalny przyszły kamrat. Potencjał to on miał, a jakże. Teraz kolej na nią, ciekawe jak sobie poradzi.
- Noisette, Nuazet, zwracaj się do mnie po swojemu, byleby było to zbliżone choć minimalnie do mojego imienia...
Wadera cieszyła się swoim mianem, chociaż teraz już praktycznie nic za nim się nie kryło, jednakowoż na wszelkiego typu aliasy nie wyrażała zgody.
Podrapała się za lewym uchem, wykonując zamaszyste ruchy kończyną. Po chwili spuściła wzrok na Armes'a, przez moment błądziła myślami poprzez najgłębsze zakamarki swojego jestestwa, mimowolnie się uśmiechając.

//już lubię tę postać :>
z kolei mnie wena opuściła...//
_________________
    Wataha: moje drugie imię ~ Noc.
    Kariera: Młoda Krew > Pomocnik Medyka > Szaman > Alpha Watahy.
    Wiek: tajny szyfr do sejfu, który wciąż pozostaje niedostępny.
    Sześć, regularnych kręgów otoczyło waderę grubą linią.

    Kompan: sama sobie jest orężem.


ø The sound of iron shocks is stuck in my head,
The thunder of the drums dictates
The rhytm of the falls, the number of deads.
dsdfdsf
 
 
     
Armes Herz
Młoda Krew



Partner: Jak na razie Arm nie umie kochać. Może kogoś, równie szalonego i chorego psychicznie.
HP: 100/100
Wygląd: Arm to duży Basior o kremowo-złotym ubarwieniu: długa sierść chroni go przed mrozami w zimie, a zaś w lecie - gubi ją. Ma duże uszy i szkarłatne oczy. Jego największym atutem wyglądu są długie łapy, jak u Wadery, lecz silniej zbudowane. Ogon także ma podobny kształt, jakby za długi na normalnego wilka, a także zbyt puszysty: tarza się po ziemi, brudząc się w błocie i Bóg wie w czym innym.
Charakter: Trudno opisać jego charakter. Jest romantyczny, poetycki, opiekuńczy. Broni zawsze słabszego, a czasami nawet silniejszego. Ma zwariowaną naturę - z jedną osobą jest radosny oraz romantyczny, a z drugą nagle samotny, smutny. Ma pewne tajemnice, które zdradza po dłuższym poznaniu.
Znaki Szczególne: Ma ich wiele, ukrytych pod sierścią, ale pokazuje je nielicznym...
Umiejętności: Hm... Jeżeli zdolność do samobójstwa się zalicza, ma ich mnóstwo.
Choroby: Chory psychicznie.
Wysłany: 2011-05-09, 20:03   

Basior słuchał słów szarej, mając minę wielce zainteresowanego, ale jednak miał łeb w obłokach. Gdy tylko się zorientował, że tamta ucichła, jej słowa dotarły do jego uszu, i nie powiem że z lekkim opóźnieniem. Leciały powoli i cicho, więc kremowy musiał się skoncentrować, aby zrozumieć ich znaczenie. Przez te długie minuty miał kamienny wyraz twarzy, ale jak tylko transakcja plików się skończyła, pojawił się na niej szeroki uśmiech.
Oryginalny? - i tu parsknął śmiechem.
Sam nie powiedziałbym. Może i oryginalny znaczy, że nikt takiego nie ma, ale dla mnie ma to całkiem inne i troszkę pokręcone tłumaczenie. Więc słuchaj, Nuazet.
Pokręcił się chwilę na zadku, przybierając srogą, ale zaś zabawną, minę jakby nie wiedział, że siedzi przed kimś bardziej doświadczonym i starszym.
Oryginalne to coś, co jest niezwykłe ale nie dla tego, że nigdy tego nie słyszeliśmy ale dla tego, że ma coś w sobie... Coś co kryję w sobie emocję i nawet jeśli wiemy, że tysiące innych istot tak samo się nazywa. No, weźmy przykład... O, ja. Armes Herz. Czy budzi to w tobie radość, smutek lub, nie daj Boże, strach? Bo we mnie nie. Słabe Serce, to nic nie znaczy. Taka jedna, wielka lipa. A... Noisette, to ładne imię, wywołuję... nie wiem... coś w rodzaju radości, światła. I to nie znaczy, że ty masz tak być. Imię, to imię.
Wziął głęboki oddech i znów uśmiechnął się szeroko, jakby ta cała gadanina była jednym, wielkim żartem. No bo kto by myślał w tak głupi sposób, tworząc własny, chory świat swojej zrytej psychiki? No, właśnie. Nikt, prócz jego. Pewnie szara pomyślałaby, że to skończony psychol - i nie myliłaby się.

/O.o Na serio? Nigdy bym nie pomyślała, że Arms może się komuś podobać x}/
 
     
Etry 
Obcy
Etry Ni Tui Donmiusz

Partner: Niema.... ale nadal szuka.
HP: 100
Wygląd: Szary wilk z końcówkami białych łap. Ma długi pysk i uszy, jego oczy są koloru żółto-białego. Krótkie łapy, długi, puszysty ogon i chuda sylwetka.
Charakter: Miły i przyjaźny, również romantyczny. Owszem jest trochę tchórzliwy, czasem tajemniczy i szalony. Miewa wahania nastroju.
Znaki Szczególne: Ma bardzo jasne oczy.
Umiejętności: Potrafi stawać na tylnich łapach i.. hmm tańczyć
Choroby: Zdrowy
Wysłany: 2011-05-09, 20:27   

Etry przybył tu i wskoczył na jedną ze skał koło jeziora. Leżał tak, a promienie słoneczne padały mu prosto na twarz. Ogrzewał się i przypatrywał innym. Pomyślał "Może sam sobie podejdę do kogoś i... Ale tu tak fajne". Uśmiechnął się. "A może ktoś sam sobie do mnie podejdzie". I popatrzył ze skały na swoje odbicie w wodzie. Ale widać było, że mu się nudzi. Potem wpatrywał się w ślepy punkt przez kilka minut.
 
     
Noisette 
Alpha Watahy Nocy



Partner: Własny cień.
HP: 100/100
Wygląd: KP.
Charakter: KP.
Umiejętności: zdolność określania stopnia odporności psychicznej postaci.
Choroby: zdrowa, żadną zarazą nietknięta.
Wiek: W kwiecie wieku; około sześciu lat.
Wysłany: 2011-05-09, 22:59   
   Tytuły: Questgiver || Naczelny malarz WLowy ^^ || Nois, spal się >:3 || MG || Autor nowego loga || NOS. || Autor najlepszego zestawu marzec '12


Usadowiła się wygodnie pośród kępki traw, świdrując spojrzeniem młodocianego basiora. Przeanalizowała dogłębnie jego słowa, wywarł na waderze spore wrażenie taką znajomością z owym przymiotem, choć trochę sprzeczną z jej poglądem. Przecież oryginalność to właśnie coś niepospolitego. Coś, na co praktycznie nieczęsto mamy okazję trafić. Uczucia nie mają nic, a nic do tego. W tym przypadku są tylko dopełnieniem dźwięczności imienia. Nie chciała szczególnie dużo mówić, ani dawać żółtodziobowi żadnych lekcji z życia, bo był wystarczająco obeznany. Istnieje takie prawdopobieństwo, że nawet bardziej niż ona.. Nois była raczej nudna. Nie wiedziała zbyt dużo o życiu, pomimo jak najbardziej adekwatnego do tego wieku.
- Brzmi sensownie, aczkolwiek nie mogę przystać na wszystko.
Oryginalność mnie kojarzy się z unikalnością, co jednak nie musi się wiązać z tym, że jesteś unikatowy...
- tu przerwała na sekundę, aby zaczerpnąć głębokiego oddechu - do tej pory, jesteś jednym z nielicznych podrostków jakich spotkałam, będących w stanie scharakteryzować ten atrybut, więc z tego wynika, iż nie tylko w twoim imieniu tkwi jakaś cząstka nieszablonowości, ale i w tobie.

Wadera wolała raczej przytakiwać, bo z doświadczenia mogła wywnioskować na pewno jedno - nie warto wszczynać kłótnię z młodzieniaszkami, bo można jeszcze dostać reprymendę.
Jednak od Armes'a nie oczekiwała takiego odzewu. Ciągnąc dalej tę maskaradę, postanowiła wyjawić mu nieco szczegółów na temat kolejnego przymiotu, a mianowicie Noisette. Tak, noisette, z francuskiego orzechowy, niegdyś pasowało idealnie do jej aparycji. Z czasem, choć może się to wydać nierealne, jej ubarwienie zmieniło się. Orzechowe tęczówki "wyblakły", ten kolor teraz nie jest już tak nasycony, jak przedtem.
- Także tego... to imię odnosiło się zapewne do mojej szaty, kiedy mi je nadawano - odparła, licząc, że ten dość pojętny pędraczek pojmie. Co pewien czas przychodziły jej do głowy różne bajeranckie pseudonimy. Spójrzmy prawdzie w oczy - zwykłe basior niekoniecznie było na miejscu - pędrak, pędraczek już prędzej miało coś wspólnego z młodym wilkiem.

- Chyba kwestię naszego "ja" mamy za sobą - dodała, z dziwnie stoickim spokojem. Była rozluźniona, nic nie mąciło jej myśli, nawet obecność Armes'a... więc nie miała powodu do gromadzenia zbędnych, złych emocji.
_________________
    Wataha: moje drugie imię ~ Noc.
    Kariera: Młoda Krew > Pomocnik Medyka > Szaman > Alpha Watahy.
    Wiek: tajny szyfr do sejfu, który wciąż pozostaje niedostępny.
    Sześć, regularnych kręgów otoczyło waderę grubą linią.

    Kompan: sama sobie jest orężem.


ø The sound of iron shocks is stuck in my head,
The thunder of the drums dictates
The rhytm of the falls, the number of deads.
dsdfdsf
Ostatnio zmieniony przez Noisette 2011-05-10, 20:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

We are not responsible for any content sent using
and/or included in the forum by users.

If your artwork has been stolen and you see it here,
contact with us and we will remove it!

Strona wygenerowana w 4,01 sekund. Zapytań do SQL: 11